Reklama

Kolejny rekord MIDWIG WIG utrzymał się powyżej 50 tys.

Ostatnie rekordy na GPW zawdzięczamy w dużym stopniu taniejącemu dolarowi i napływowi pieniędzy do funduszy inwestycyjnych. Dane z krajowej gospodarki mają mniejsze znaczenie

Publikacja: 01.12.2006 06:24

Wzrostowi kursów akcji na światowych rynkach towarzyszą spadające notowania dolara. Kurs euro względem amerykańskiej waluty przebił w minionym tygodniu poziom 1,30 USD i znalazł się najwyżej od marca 2005 r. Od połowy października podskoczył o blisko 6 proc.

Tańszy dolar sprzyja WIG20

Słabnący dolar sprzyja z kolei wzrostowi cen surowców. Wynika to stąd, że ceny wielu z nich wyrażane są właśnie w dolarach, stąd też spadek kursu dolara sprawia, iż dla inwestorów rozliczających się w innych walutach stają się tańsze. Zależność tę widać nie tylko w ostatnich tygodniach. Była ona szczególnie wyraźna w marcu i w kwietniu. Wówczas dolar taniał równie szybko jak obecnie. Indeks dolarowy - mierzący notowania amerykańskiej waluty względem koszyka walut największych partnerów handlowych USA - spadł wówczas do rocznego minimum. Tendencji tej towarzyszył gwałtowny wzrost cen surowców. Na nowe szczyty wzniósł się indeks CRB, obrazujący koniunkturę na rynku towarowym.

W maju, kiedy dolar zaczął się odbijać, ceny surowców rozpoczęły spadek. W ostatnich tygodniach sytuacja znowu się odwróciła - indeks dolarowy ustanowił 20-miesięczne minimum, zaś indeks CRB jest bliski trzymiesięcznego maksimum. W największym stopniu jest to efekt drożejącej ropy naftowej, która kosztuje najwięcej od września. Wzrost cen surowców pociąga za sobą zwyżkę kursów akcji spółek surowcowych, takich jak KGHM i PKN Orlen, a te z kolei ciągną w górę WIG20. Podobny mechanizm działa także na innych wschodzących rynkach akcji, na których spółki surowcowe odgrywają dużą rolę. Taka była też przyczyna gwałtownej zwyżki kursów na rynkach wschodzących w marcu i kwietniu.

Osłabianie się amerykańskiej waluty jest korzystne dla tamtejszych funduszy, inwestujących na rynkach zagranicznych. Jeśli obecną sytuację (spadek wartości dolara) diagnozują one jako początek trwałej tendencji, tym chętniej inwestować będą na rynkach wschodzących. O tym, jak silna jest zależność między zmianami notowań indeksu dolarowego a zmianami wskaźnika MSCI dla rynków wschodzących, świadczy półroczny współczynnik korelacji tygodniowych stóp zwrotu. Obecnie przekracza on minus 60 proc., co dowodzi, że spadek indeksu dolarowego w dużym stopniu przekłada się na wzrost cen akcji na rynkach wschodzących.

Reklama
Reklama

Zresztą słaby dolar sprzyja ostatnio nie tylko rynkom wschodzącym, ale także amerykańskiemu rynkowi akcji (może pomóc tamtejszemu eksportowi). Współczynnik zależności między indeksem dolarowym a światowymi rynkami akcji (mierzonymi indeksem MSCI dla całego świata) przekracza minus 70 proc. To jeszcze silniejsze sprzężenie niż w przypadku samych rynków wschodzących.

Losy WIG20 zależą zatem w dużym stopniu od tego, czy dolar będzie dalej się osłabiał. Jeśli tak - powinny dalej drożeć surowce, a te pociągną w górę notowania spółek surowcowych. Nie da się też wykluczyć, że obecne silne zależności między cenami dolara, surowców i akcji ulegną osłabieniu na skutek działania innych czynników, takich jak zmiany produkcji i zapasów surowców.

MIDWIG pod wpływem

czynników krajowych

Przez ostatnie 12 miesięcy wartość WIG20 wzrosła o 26 proc., natomiast MIDWIG zyskał 88 proc. Różnica w tempie wzrostu obydwu indeksów jest najwyższa w historii. Skąd wynika? O ile na notowania dużych spółek istotny wpływ mają czynniki zewnętrzne, o tyle średnie i mniejsze firmy w większym stopniu zależą od tego, co dzieje się w kraju. Praktycznie nie ulega wątpliwości, że gospodarka rozwija się w dobrym tempie. Wczorajsze dane (roczny wzrost PKB w III kwartale o 5,8 proc.) potwierdzają, że z tej strony nie widać zagrożeń. Jednocześnie nawet one nie są dostatecznym "usprawiedliwieniem" dla tempa, w jakim rosną kursy walorów średnich i mniejszych firm.Niezbędnym dopełnieniem obrazu hossy w tym segmencie rynku jest napływ pieniędzy do funduszy, które dużą ich część lokują na GPW. Jak wynika z ankiety, którą Pentor przeprowadza na zlecenie Związku Banków Polskich, w październiku (badanie odbyło się 6-9 listopada) 61 proc. ankietowanych placówek bankowych zanotowało wzrost popytu na jednostki funduszy inwestycyjnych tylko w 1 proc. spadek. Saldo popytu wyniosło zatem 60 pkt i był to jeden z najlepszych odczytów w historii. Bezwzględne maksimum zanotowało natomiast saldo oczekiwanego popytu na jednostki funduszy inwestycyjnych. Jak te cyfry przekładają się na konkretne pieniądze? Z danych Analiz Online wynika, że w październiku do funduszy akcyjnych, mieszanych (zrównoważonych i aktywnej alokacji) oraz stabilnego wzrostu napłynęło łącznie 2,3 mld zł, z czego - według naszych szacunków - 1,5 mld zł przeznaczone było na zakup akcji. To najwyższa kwota od kwietnia tego roku.

Funduszowe zależności

Reklama
Reklama

Rozstrzygnięcie kwestii, w którą stronę przebiega zależność - czy to coraz wyższe kursy akcji napędzają pieniądze do funduszy, czy też strumień gotówki wymusza zakupy na giełdzie - wydaje się trudne. Nie ma też większego znacznia, z punktu widzenia odpowiedzi na pytanie, kiedy ten mechanizm przestanie działać. W 2003 r. potrzebne były dwie kilkunastoprocentowe fale spadkowe, żeby mocno ograniczyć napływ środków do funduszy na ponad pół roku. Większa przecena w 2006 r. takiego efektu nie wywołała. Ale kolejna, biorąc pod uwagę, że fundusze dopiero niedawno odrobiły straty po majowym załamaniu, może napływ gotówki zahamować.

Komentarz

Wojciech Białek

Analityk SEB TFI

Dolar nie powstrzyma

przeceny surowców

Reklama
Reklama

Trudno było w ostatnich miesiącach znaleźć słabiej zachowujące się akcje niż papiery KGHM i spółek

paliwowych. Z tego punktu widzenia obecne odbicie ich notowań jest jak najbardziej naturalne.

Nie jest to jednak zapowiedź trwałego ruchu,

lecz raczej korekta. Cena ropy naftowej ma potencjał wzrostowy co najwyżej do 68 USD za baryłkę.

Z kolei perspektywy notowań miedzi i KGHM

Reklama
Reklama

wyglądają dramatycznie. Miedź jest nadal zbyt

droga w stosunku do fundamentów. W ciągu kilku miesięcy jej cena może spaść poniżej 5 tys. USD

za tonę.

Procesu tego nie będzie w stanie powstrzymać

dolar, gdyż okres jego słabości ma się ku końcowi.

Reklama
Reklama

Jego dotychczasowa przecena była wynikiem przepływu kapitałów z USA na rynki wschodzące, gdzie

inwestorzy mogli uzyskać wyższe stopy zwrotu.

Prawdopodobne globalne spowolnienie gospodarcze spowoduje jednak, że ten proces się odwróci

- w warunkach pogorszenia fundamentów kapitały zaczną uciekać ku bezpiecznym rynkom.

Wówczas dolar przestanie się osłabiać,

Reklama
Reklama

co nie pozwoli na dalszy wzrost cen surowców.

Mniejsze są szanse na to, że spowolnienie

gospodarcze na świecie bździe na tyle łagodne,

by nie zachwiać dotychczasowych tendencji

na rynkach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama