Reklama

Ministerstwo pracy nie policzyło kosztów

Resort pracy nie oszacował całkowitych kosztów funkcjonowania w ZUS-ie funduszu, który ma zarządzać pieniędzmi z II filaru. Twierdzi jednak, że to rozwiązanie najtańsze

Publikacja: 01.12.2006 07:20

Jeśli Zakład Ubezpieczeń Społecznych zajmie się wypłatą emerytur z II filaru, to koszty tej operacji nie powinny być wyższe niż 1 proc. środków przekazanych mu przez OFE - uważa resort pracy. Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej, twierdzi też, że Zakład będzie efektywnie zarządzał powierzonymi mu pieniędzmi. Minister przywołuje przykład Funduszu Rezerwy Demograficznej, który w pierwszym półroczu tego roku okazał się lepszy od 9 z 15 OFE, osiągając nieco ponad 5-procentową stopę zwrotu. - Skoro ZUS znalazł fachowców do zarządzania 2 mld zł, to jestem przekonana, że potrafi znaleźć takie osoby do zarządzania Funduszem Emerytur Kapitałowych - twierdzi A. Kalata.

Ministerstwo zakłada, że zasady inwestowania środków i normy ostrożnościowe dla FEK będą określone w ustawie. Na pytanie, czy fundusz będzie podlegał Komisji Nadzoru Finansowego, minister A. Kalata odpowiedziała, że tego założenia nie przewidują. Co się stanie, jeśli inwestycje okażą się nietrafione? - Ostatecznym gwarantem jest Skarb Państwa - mówi szefowa resortu pracy.

Niekompletne wyliczenia

Pieniądze z budżetu zasilą także FEK w okresie przejściowym, czyli przez kilka pierwszych lat, kiedy wpłacane doń przez OFE aktywa będą za małe, żeby pokryć jego koszty stałe. Ministerstwo nie wyliczyło jeszcze całkowitych kosztów funkcjonowania FEK. - Wystąpiliśmy o ich przedstawienie do departamentu analiz i prognoz ekonomicznych - mówi Marek Bucior, dyrektor departamentu ubezpieczeń społecznych. Szacunek powinien być znany w ciągu dwóch tygodni.

Wybór ZUS-u jako instytucji zarządzającej środkami z II filaru oznacza odrzucenie wariantu rynkowego, np. powierzenie tej roli ubezpieczycielom. Ministerstwo pracy twierdzi, że prywatne firmy mogłyby wziąć nawet 7-procentową prowizję. Resort nie p0prosił jednak samych zainteresowanych o przedstawienie odpowiednich wyliczeń.

Reklama
Reklama

Ryzyko długiego życia

Część specjalistów ma zastrzeżenia do pomysłu ministerstwa pracy.

- Zestawienie funduszu rezerwy demograficznej z funduszem emerytur kapitałowych to jak porównywanie gruszek z jabłkami - mówi Paweł Wojciechowski, były prezes PTE Allianz i były minister finansów. Dlaczego? FRD, które faktycznie działa jak fundusz inwestycyjny, nie ponosi np. kosztów ryzyka ubezpieczeniowego, którymi obarczony będzie FEK.

Według założeń MPiPS, nasze emerytury byłyby formą renty dożywotniej. ZUS obliczałby jej wysokość, dzieląc kwotę zgromadzonych w OFE oszczędności przez oczekiwaną długość życia. - Przy takiej metodzie wyliczeń istnieje zagrożenie, że za 10-15 lat zabraknie kilkanaście miliardów złotych, bo nie wzięto pod uwagę ryzyka długowieczności - mówi Marcin Zwara, członek zarządu Aegon TUnŻ. Średni okres życia jest coraz dłuższy, co oznacza, że pobierana co miesiąc emerytura powinna być coraz niższa.

Dyskusja nad wypłatą emerytur nie jest jeszcze zamknięta. Resort pracy czeka na opinie partnerów społecznych, m.in. związków zawodowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama