Wysoki rangą menedżer banku inwestycyjnego Credit Suisse został zatrzymany w Rumunii pod zarzutem szpiegostwa gospodarczego. Na 20 dni do aresztu trafili też dwaj rumuńscy urzędnicy zajmujący się prywatyzacją i doradca inwestycyjny z Bułgarii.
To pierwszy przypadek zatrzymania zagranicznego bankiera w Rumunii - a być może w całej Europie Środkowo-Wschodniej - w związku z podejrzeniami o przestępstwa przy prywatyzacji. Aresztowanym jest Vadim Benyatov, dyrektor zarządzający z departamentu bankowości inwestycyjnej londyńskiego oddziału Credit Suisse, zajmujący się Europą Środkową. Zatrzymany został też Bułgar Stamen Stancev, który pracował dla szwajcarskiego banku, a także Rumunii: Mahi Dorinel Mucea, szef agencji prywatyzacyjnej, i Radu Mihai Donciu, były doradca Ministerstwa Komunikacji.
Według prokuratorów, grupa zdobyła dostęp do tajnych dokumentów handlowych, które przekazywała zagranicznym firmom uczestniczącym w sprzedaży rumuńskiego majątku. Może chodzić o wielkie pieniądze. Credit Suisse doradzał rumuńskiemu rządowi m.in. przy sprzedaży naftowej firmy Petrom - za 1,5 mld euro połowę akcji przejął austriacki koncern OMV. Ponadto bank był doradcą przy sprzedaży firm dystrybuujących gaz, a w tym roku wygrał przetarg na usługi przy prywatyzacji ostatnich 46 proc. akcji Romtelecomu, narodowego operatora telekomunikacyjnego. Wart nawet miliard euro pakiet ma zmienić właściciela w przyszłym roku.
Credit Suisse przekazał, że "nie ma żadnych podstaw", żeby podejrzewać pracowników banku o przestępstwo.
Na zbadanie przez Rumunię procesu prywatyzacji nalegała Unia Europejska, której członkiem kraj stanie się z początkiem 2007 r.