Jutro zostanie wznowione nadzwyczajne walne zgromadzenie PZU. Przerwano je 10 listopada. Pretekstem był list Ernsta Jansena, wiceprezesa Eureko (firma ma ok. 33 proc. akcji ubezpieczyciela) do Jaromira Netzla, szefa PZU. W liście tym Jansen zapewniał, że spór między akcjonariuszami PZU (55 proc. akcji ma Skarb Państwa) da się rozwiązać za pomocą negocjacji i nie musi on być przenoszony do wewnątrz spółki. Reakcja przedstawicieli ministerstwa skarbu, czyli wniosek o przerwę, zaskoczyła nawet samego autora listu. Eureko zgodziło się z wnioskiem, gdy uzyskało zapewnienie, że podczas przerwy minister skarbu spotka się z przedstawicielami holdingu, by negocjować w sprawie sporu o PZU.

Tymczasem miotła kadrowa w spółkach zależnych grupy PZU sięga coraz niżej. Niedawno wymienione zostały rady nadzorcze w spółkach zależnych. Potem przyszła kolej na zarządy. Zmian dokonano wszędzie oprócz PTE PZU, ale tam nowa rada nadzorcza nie zdążyła się jeszcze zebrać. Teraz rozpoczynają się zmiany na średnim szczeblu kierowniczym. W zeszłym tygodniu z pracą pożegnali się niektórzy dyrektorzy Centrum Informatyki Grupy. Zwolniono m.in. dyrektora obsługi funduszy emerytalnych i call center, szefa departamentu przetwarzania dokumentów i kilku innych dyrektorów. Jeden ze zwolnionych pracowników powiedział "Parkietowi", że zarząd spółki tłumaczył zwolnienia "wyższymi potrzebami" i "nowymi celami". - Nie było żadnych zarzutów merytorycznych. Zresztą nowy zarząd CIG przyznaje, że zwolnionych pracowników nie zna i nie jest w stanie ocenić ich działalności - mówi nasz rozmówca. - Nie sądzę, by było to jednorazowe posunięcie zarządu. Sądzę, że to raczej początek większej miotły kadrowej w CIG - dodaje.