Montreal Exchange, na której handluje się głównie instrumentami pochodnymi, sama chce w przyszłym roku wejść na giełdę.
Władze operatora montrealskiego parkietu nie zdecydowały jeszcze, gdzie debiut będzie miał miejsce. - Rozpoczęcie notowań akcji Montreal Exchange planowane jest na marzec lub kwiecień, a firma nie zamierza pozyskiwać środków poprzez emisję nowych papierów - stwierdził Luc Bertrand, prezes giełdy.
Obecnie największym udziałowcem spółki są National Bank of Canada, Caisse de Depot et Placement du Quebec, największy krajowy fundusz emerytalny oraz kanadyjski oddział banku UBS. Razem posiadają około 30 proc. papierów. Dodatkowo 14 proc. udziałów należy do pracowników . Władze operatora Montreal Exchange zdecydowały się wprowadzić akcje na giełdę, aby przyciągnąć większą liczbę inwestorów. - Firma może być warta 875 milionów dolarów - szacuje John Aiken, analityk Dundee Securities, domu maklerskiego z Toronto. Eksperci uważają, że po wprowadzeniu spółki na giełdę władze będą dążyły do fuzji z innymi graczami na rynku. Potencjalnym partnerem miałby być TSX Group, operator parkietu w Toronto. Jednak Luc Bertrand zaprzecza, że toczyły się w tej sprawie rozmowy.
Montreal Exchange byłaby już dziewiątą giełdą z Ameryki Północnej, której papiery są w publicznym obrocie. Walory operatorów rynków finansowych cieszą się dużym zainteresowaniem. Akcje Nymex, które debiutowały w ubiegłym miesiącu, w pierwszym dniu podrożały niemal dwukrotnie. Z kolei papiery Chicago Mercantile Exchange od początku roku zyskały 46 proc. Również na akcje giełdy w Montrealu mogą się skusić inwestorzy. Spółka w III kwartale zwiększyła zysk o 30 proc. i zarobiła 5,9 mln dolarów kanadyjskich. Na giełdę mogą trafić również walory American Stock Exchange i parkietu w Filadelfii.
Bloomberg