Piątkowa sesja zamykała się w nie najlepszej atmosferze. Indeksy zagraniczne pikowały dosyć mocno. DAX rozpoczynał kolejną - trzecią falę spadkową, a Dow Jones był 80 pkt na minusie i wydawało się, że zaczyna trwałą zniżkę. W tej sytuacji WIG20 poszedł w dół w końcówce notowań, na zamknięciu oddając 40 pkt od szczytu z połowy dnia. Po zamknięciu notowań w Warszawie spadki w USA uległy jeszcze sporemu pogłębieniu po to, by w ostatniej godzinie odrobić niemal ich całość. Tak dobre niespodziewane zakończenie dało pretekst do wyższego otwarcia WIG20 w poniedziałek. Od tej chwili zaczął się systematyczny marsz indeksu w górę, który w końcówce, po dobrym otwarciu w USA uległ przyspieszeniu.

Wzrostom przewodziło PKO BP. Nie tylko jako najwięcej ważąca spółka w indeksie, ale też nominalnie. Poprzedni szczyt i opór usytuowany równo na 43 zł testowany był zaledwie przez pół godziny. Około 10.00 kurs przebił tę cenę, pół godziny później testował już 43,5 zł. Potem pękały już kolejne okrągłe poziomy. To głównie 8-proc. wzrostowi PKO BP zawdzięczamy tak mocny ruch indeksu w górę. Papier ten wypracował też największy obrót - niemal jedną czwartą całości dla spółek z WIG20. PKO BP pociągnęło też inne banki, głównie drugi co wielkości Pekao, który skończył sesję 4-proc. wzrostem.

Tymczasem spółki surowcowe wyszły w zasadzie "na zero" z powodu zastoju na rynku surowców. Zamknięcia wypadły na lekkich plusach. Należy teraz uważać na cenę kontraktów na miedź notowanych na NYMEX. Wzrost notowań powyżej 3,20 dol. za funt upoważni KGHM do kilkunastoprocentowych wzrostów. Spółka ta nie uczestniczyła bowiem w ostatniej fali i może się okazać następnym koniem pociągowym dla indeksu w najbliższych dniach.

Zamknięcie indeksu (3324 pkt) wypadło tylko dwadzieścia kilka punktów od historycznego rekordu. Ale czy uda się utrzymać takie tempo na wtorkowej sesji, żeby indeks bez żadnego zawahania, z marszu pokonał historyczny szczyt? Brakuje tak niewiele. A jeśli pokona w czasie dnia, to czy utrzyma rekord do zamknięcia? Jeśli tak, to jest tak dobrze, że może aż za dobrze.