W końcu września klienci polskich banków mieli w portfelach 22,6 mln kart płatniczych - wynika z danych opublikowanych przez NBP. To o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Dynamika jest podobna, jak w kilku poprzednich kwartałach. Zawdzięczamy ją przede wszystkim błyskawicznemu rozwojowi rynku kart kredytowych.

"Kredytówek" wydanych przez krajowe banki było w końcu III kwartału 5,6 mln. Liczba takich plastików zwiększyła się przez poprzednie 12 miesięcy o niemal dwa miliony sztuk. We wrześniu kart kredytowych było o 55 proc. więcej niż rok wcześniej.

Nieco gorzej idzie bankom natomiast nakłanianie klientów do tego, by wykorzystywali przyznawane im limity kredytowe. We wrześniu zadłużenie osób prywatnych z tytułu kart kredytowych wynosiło 5,2 mld zł i było o 37 proc. większe niż rok wcześniej. Rok temu dynamika przekraczała 50 proc.

Dowodów na to, że klienci wciąż dość ostrożnie - chociaż to się stopniowo zmienia - podchodzą do korzystania z kart kredytowych, jest więcej. Według najnowszych danych, 25 proc. wydanych przez banki plastików stanowią kart y kredytowe. Ale ich udział w liczbie transakcji dokonywanych przez posiadaczy wszystkich kart nieznacznie przekracza 11 proc., a udział w wartości transakcji wynosi 7,4 proc.

Proporcje są mało korzystne dla "kredytówek" przede wszystkim dlatego, że Polacy najczęściej korzystają z kart w bankomatach. Tam odbywa się ponad 60 proc. wszystkich transakcji kartami (pod względem wartości udział bankomatów przekracza 80 proc.). Nic dziwnego, że stale ich przybywa. W końcu III kwartału było 9,4 tys. bankomatów, o ponad 850 sztuk więcej niż rok wcześniej. Jak wyliczył NBP, w III kwartale średnia wartość transakcji wynosiła 330 zł.