- Planujemy, że Polskie Sieci Elektroenergetyczne wypracują w 2006 roku zysk brutto na poziomie 2 mld zł - powiedział wczoraj Jacek Socha, prezes PSE. Przedstawił również harmonogram łączenia spółek mających wejść w skład PGE, która ma być największą firmą energetyczną w Polsce.
Okazuje się, że tzw. datą graniczną będzie 29 grudnia 2006r. Tego dnia do utworzonej już przez PSE spółki celowej PGE Energia Skarb Państwa wniesie aportem swoje udziały w ZEDO i ośmiu spółkach dystrybucyjnych ze wschodniej Polski.
Tego samego dnia akcje PSE-Operator zostaną "wypłacone" Skarbowi Państwa w postaci dywidendy rzeczowej. Nie jest to konieczne przy tworzeniu Polskiej Grupy Energetycznej, ale odbywa się właśnie teraz ze względu na wymogi unijne. Chodzi o to, aby operator systemu przesyłowego był całkowicie niezależny.
BOT Górnictwo i Energetyka, najważniejszy wytwórca energii elektrycznej, dołączy do spółek tworzących PGE dopiero w kwietniu 2007. Zdaniem Jacka Sochy, ten termin nie jest niczym zagrożony. Tymczasem przynajmniej potencjalnie mogą pojawić się problemy.
Nadal nierozstrzygnięta pozostaje sprawa akcji pracowniczych, które w myśl ustawy o komercjalizacji przysługują załogom z łączących się spółek. Dopóki związkowcy nie zaakceptują rozwiązań przedstawionych przez rząd, konsolidacja jest niemożliwa. Ministerstwo skarbu podpisało wstępne porozumienie z pracownikami spółek dystrybucyjnych i ZEDO, ale sposób przyznania im 15 proc. udziałów w rodzimych spółkach nadal nie jest znany. Osobom zatrudnionym w PSE zgodnie z ustawą akcje się nie należą, ale prezes Socha przyznaje, że pojawił się pomysł, aby oni również dostali pewną ich część.