Reklama

Otwarta gospodarka przyciąga zagranicznych inwestorów

Wywiad "parkietu" Z Brianem Pitmanem, wieloletnim prezesem Lloyds TSB Group, rozmawia Andrzej Karpowicz

Publikacja: 06.12.2006 07:39

W Polsce większość banków została przejęta przez zagranicznych inwestorów. Wśród nich prawie nie ma jednak Brytyjczyków. Dlaczego?

Nie znam prostej odpowiedzi na to pytanie. Uważam, że wszystko zależy od tego, na ile atrakcyjny jest rynek. 10 lat temu sektor bankowości w Brazylii bronił się przed międzynarodowymi przejęciami, ale to się zmieniło i teraz w kraju działa bardzo wielu zagranicznych kredytodawców. Historia Portugalii, a także wielu innych krajów jest podobna. W dobie liberalnego ustawodawstwa międzynarodowe banki mogą wejść prawie do każdego państwa świata i stają się coraz bardziej wybredne, wybierając miejsce pod inwestycję.

Czy tzw. mini-BPH, a więc część dawnego BPH, która pozostała po fuzji z Pekao, jest atrakcyjnym kąskiem dla Anglików?

To głośne międzynarodowe przejęcie. Nie znam jednak dokładnie przebiegu transakcji w Polsce i trudno mi powiedzieć, czy brytyjskie banki zgłoszą chęć zakupu mini-BPH.

Czy polski rynek jest atrakcyjny dla międzynarodowych kredytodawców?

Reklama
Reklama

Nad Wisłą działa wiele zagranicznych banków. Moim zdaniem, momentem przełomowym było przejęcie Banku Handlowego przez Citibank. Od tego czasu w Polsce trwa proces konsolidacji branży, który będzie się nasilał. W Wielkiej Brytanii, chociaż kraj liczy aż 60 mln mieszkańców, mamy tylko kilka naprawdę dużych banków. Podobnie jest we Francji. W Niemczech wciąż jest wielu pożyczkodawców, więc fuzje trwają. To samo dotyczy Włoch, co jaskrawo widać nawet w ostatnich miesiącach. Duże podmioty są po prostu bardziej konkurencyjne. W Polsce, która przechodziła proces transformacji ustrojowej, marże w bankowości były wysokie i czyniło to ten sektor atrakcyjnym. W miarę jak rynek dojrzewa, zaostrza się rywalizacja o klienta i prowizje spadają. Ponieważ wasz kraj dynamicznie się rozwija, a Polacy pracują wydajnie, przy czym koszty zatrudnienia są niskie, to jestem pewien, że w ciągu najbliższych 10 lat warto będzie tu inwestować i to nie tylko w sektorze bankowości.

Stwierdził Pan, że nasz kraj przyciąga niskimi kosztami pracy. Jeżeli jest to decydujący czynnik, to przegramy rywalizację o obcy kapitał z Bułgarią i Rumunia, które od stycznia wchodzą do Unii.

To nie jest do końca tak. Najważniejszy jest stopień otwarcia gospodarki. Świadczy o tym przypadek Irlandii, która po wprowadzeniu liberalnych reform zaczęła przyciągać ogromne ilości zagranicznego kapitału. Kraj, który ma bardzo niski podatek od dochodów osób prawnych, wszedł w okres prosperity, o jakim dwadzieścia lat temu nawet nie mógł marzyć. Polska też przyciąga niskimi obciążeniami fiskalnymi i nie powinna ulegać żądaniom harmonizacji podatków wysuwanych przez Niemcy czy Francję. W USA obciążenia fiskalne bardzo różnią się między poszczególnymi stanami. Czemu w Unii ma być inaczej?

Słowenia wejdzie do strefy euro już w styczniu. Inne kraje regionu też planują przyjęcie wspólnej waluty jeszcze w tej dekadzie. Czy Polska nie zostaje w tyle?

Zgodnie z traktatem akcesyjnym, nie macie wyboru - w momencie gdy wasz kraj spełni kryteria z Maastricht, będziecie musieli przyjąć euro. Ale czy warto się spieszyć? Jeżeli państwo, tak jak Polska, ma niską inflację i stopy procentowe, to posiadając własną walutę, może w pełni kontrolować politykę pieniężną. Wielka Brytania ma najwięcej inwestycji zagranicznych spośród wszystkich krajów europejskich, a wciąż płacimy w funtach. Szwajcaria nie zamierza wstępować do Unii ani przyjmować euro, a radzi sobie lepiej niż Niemcy czy Włochy. Nie potrafię wymienić państwa, które rozwiązało swoje problemy tylko dlatego, że zmieniło walutę.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama