Co dziesiąty wpis w rejestrze klauzul, których przedsiębiorcy nie mogą stosować w umowach ze swoimi klientami, pochodzi z rynku nieruchomości. Przyczyna jest klarowna: obecny wzrost popytu na nowe mieszkania i towarzyszący temu gwałtowny skok cen powodują, że coraz więcej kupujących pada ofiarą nieuczciwych praktyk deweloperów i towarzystw budownictwa społecznego - ocenia Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
UOKiK od wielu lata bada umowy o zakupie mieszkania. Tylko w tym roku wszczął 50 postępowań wobec firm, które umieszczały w kontraktach zapisy naruszające interesy konsumentów. Część z nich udało się umieścić w rejestrze klauzul niedozwolonych. Tegoroczna decyzja Sądu Najwyższego powoduje, że jest to równoznaczne z zakazem stosowania ich w obrocie gospodarczym.
Przed jakimi praktykami ostrzega urząd? Firmy chętnie wprowadzają klientów w błąd, podając cenę netto metra kwadratowego mieszkania. Tymczasem według prawa informacja o niej musi być rzetelna i pełna, co wymusza stosowanie ceny brutto.
Sądy przychyliły się do stanowiska UOKiK, który zakwestionował zapisy pozwalające przedsiębiorcy na zmianę ceny mieszkania w trakcie jego budowy. Takie klauzule w umowach powodowały, że klienci nie mieli pewności, ile zapłacą za swój lokal. Szczególnie że realizacja inwestycji trwa kilka lat.
Deweloperzy najczęściej stosują także inne zapisy. Na przykład zastrzegają sobie prawo do odstąpienia od umowy z powodu problemów technicznych, nie przyznając przy tym klientowi prawa do dochodzenia odszkodowania. Przesuwają także moment oddania lokalu, powołując się np. na niesprzyjające warunki pogodowe lub zmiany przepisów.