Do Trybunału Stanu trafiło już zażalenie posłów na listopadową decyzję Trybunału o umorzeniu postępowania wobec Emila Wąsacza, byłego ministra skarbu. Trybunał uzasadnił swoją decyzję tym, że Sejm oraz jego Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej nie dopełniły formalności, bo jako podstawę oskarżenia przesłano jedynie sprawozdanie z prac komisji oraz uchwałę Sejmu o pociągnięciu Wąsacza przed Trybunał. Oskarżenie powinno zaś dokładnie określać, w związku z jakimi czynami Wąsacz ma być pociągnięty do odpowiedzialności, jakie są skutki szkód, które spowodował jako minister, a także uzasadnienie oskarżenia i dowody winy.
- Sejm uważa, że sprawozdanie komisji i uchwały o pociągnięciu ministra Wąsacza do odpowiedzialności konstytucyjnej spełniają wymogi aktu oskarżenia - mówi Edward Ośko (LPR), jeden z oskarżycieli posiłkowych w sprawie E. Wąsacza. Jego zdaniem, "drobne kwestie formalne" nie powinny mieć wpływu na orzeczenie TS. - Tym bardziej że sprawa była w TS przez 14 miesięcy i nic nie zapowiadało, że zostanie oddalona z powodu braków formalnych - dodaje E. Ośko.