Przedstawiciele Polski i Litwy podpiszą dziś w Wilnie umowę o budowie mostu energetycznego łączącego nasze kraje. Litwinom bardzo na nim zależy, bo może on pomóc im uniknąć uzależnienia się od dostaw energii z Rosji po wygaszeniu drugiego bloku przestarzałej elektrowni atomowej w Ignalinie. Litwa jednocześnie przymierza się do budowy wspólnie z Łotwą i Estonią nowego bloku. Budowa ruszy w 2009 r. Koszty szacuje się na 2,5-4 mld euro.
Oba przedsięwzięcia ściśle się ze sobą wiążą, dlatego nasz rząd chce, aby Polska wzięła udział także w "atomowym" projekcie. - Jesteśmy zainteresowani. Byłoby to dla nas bardzo dobre doświadczenie - mówi nam minister gospodarki Piotr Woźniak. Dodaje też, że do rozmów na ten temat może dojść już podczas obecnej wizyty na Litwie.
- Litwa chętnie widziałaby Polskę wśród partnerów budujących nową elektrownię jądrową - zapewnił wczoraj premier Litwy Gediminas Kirkilas w wywiadzie dla radia Żiniu Radijas. - Udział Polski ma dla nas największe znaczenie - dodał.
Także zdaniem prof. Jerzego Niewodniczańskiego, prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, oba projekty dotyczące mostu energetycznego i nowej elektrowni atomowej ściśle się ze sobą wiążą. - Budowa mostu będzie z naszego punktu widzenia o wiele bardziej logiczna, jeśli po jego drugiej stronie znajdzie się źródło energii, z którego będziemy korzystać i którym my również będziemy zarządzać - stwierdził. Henryk Baranowski, wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, powiedzia? nam , ýe Polska juý wkrótce okreĘli warunki udzia?u w tym przedsi´wzi´ciu. Nie zdradzi? jednak szczegó?ów.
Zresztą nawet Litwa, Łotwa