Ostatnie dwie sesje pokazały, że ustanowienie przez WIG20 miało raczej symboliczne znaczenie. Nie było natomiast przełomem dla segmentu dużych firm. Można wręcz odnieść wrażenie, że kolejny rekord został ustanowiony bardziej siłą rozpędu niż realnych pieniędzy. Obroty akcjami z WIG20 pozostawiają sporo do życzenia. W minionym tygodniu wyniosły w sumie 4,6 mld zł, w tym dopiero przekroczyły 3,5 mld zł. Dodatkowo na wczorajszej sesji byki były wspomagane przez arbitrażystów. Wykorzystywali wciąż wysoką bazę na grudniowej serii, do której wygaśnięcia pozostało jedynie 6 sesji. W efekcie liczba otwartych pozycji pierwszy raz w historii przekroczyła 70 tys. sztuk. Taka sytuacja powoduje, że w kolejnych dniach inwestorzy będą bacznie śledzić notowania marcowej serii futures. Od wielkości bazy na niej będzie zależeć, czy w następny piątek na rynek trafi zmasowana podaż akcji od arbitrażystów. Czy też swoje transakcje będą "rolować" na następną serię, jak to było trzy miesiące temu.
Tak jak przełamanie przez WIG20 majowej górki nie jest jednoznacznym sygnałem kupna, tak też powrót poniżej niej nie będzie zapewne oznaczał definitywnego odwrotu kupujących. Potraktować to jednak będzie należało jako kolejny sygnał ostrzegawczy. Kolejny, bo pierwszym jest słabsza koniunktura w segmencie małych i średnich firm, które brylowały w czasie rozpoczętej w połowie czerwca zwyżki. W tym tygodniu zostają wyraźnie w tyle za blue chipami. W tym kontekście zainteresowanie akcjami dużych spółek można odbierać jako odzwierciedlenie przekonania o tym, że wyceny mniejszych przedsiębiorstw stały się nieatrakcyjne.
Dużo ważniejszym wsparciem niż majowa górka są jesienne szczyty położone mniej więcej na wysokości 3250 pkt. Spadek poniżej nich oznaczałby prawdopodobnie pogorszenie koniunktury na dłużej. Kłopoty z przekroczeniem 3400 pkt mogą wynikać z wysokości październikowo-listopadowej konsolidacji. Miała 150 pkt, co wraz z wybiciem z niej zapowiadało ruch w właśnie okolice 3400 pkt. Wciąż słabe nastroje na rynku surowców będą utrudniać osiągnięcie wyraźnie wyższych
wartości.