Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, nie zamierza rezygnować z możliwości kontroli cenników i regulaminów usług internetowych największego operatora - Telekomunikacji Polskiej. A tego chce od niej Komisja Europejska. - Poważnie zastanawiam się nad odrzuceniem tych żądań - mówi A. Streżyńska. Dodaje, że od samego początku urzędnicy w Brukseli nieprzychylnym okiem patrzą na wprowadzoną przez nią w Polsce kontrolę cen na rynku szerokopasmowego dostępu do internetu.
Według prezes UKE, w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zagroziła, że odrzuci notyfikację dwóch analiz detalicznego rynku telefonii stacjonarnej, jeśli UKE nie spełni jej żądań. Jak mówi A. Streżyńska, gdyby tak się stało, to urząd będzie bronił swojego stanowiska i jeśli zajdzie taka potrzeba, odwoła się nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Unijne analizy rynków
Chodzi o przygotowywane w UKE analizy poszczególnych "subrynków" telekomunikacyjnych. Zgodnie z prawem unijnym, każde państwo członkowskie musi przeprowadzić 18 takich analiz. Prowadzą one do wyznaczenia firm, których działalność ma charakter monopolistyczny. To pozwala regulatorowi nakładać na nie obowiązki wobec innych uczestników rynku - przedsiębiorstw i klientów. To jedna z niewielu możliwości, jakie ma UKE, by bezpośrednio wpływać na działalność firm telekomunikacyjnych. W ten sposób urząd nakłada obowiązki na trzech operatorów komórkowych, TP Emitel (na rynku transmisji sygnału telewizyjnego) oraz właśnie Telekomunikację Polską.
Po wejściu w życie dwóch spornych analiz (w kształcie przygotowanym przez UKE) TP będzie miała obowiązek przedstawiać regulatorowi cenniki oraz regulaminy swoich usług telefonicznych i internetowych. Natomiast urząd będzie miał możliwość odrzucenia zaproponowanych cen czy też promocji, jeśli uzna, że będą one niekorzystne dla klientów lub innych uczestników rynku. Co prawda UKE robi to już obecnie, jednak podstawą prawną (zdaniem urzędu) są przepisy przejściowe ustawy Prawo telekomunikacyjne z 2004 roku. Obowiązują one do momentu wejścia w życie obowiązków wynikających z analiz rynkowych. Dlatego jeśli UKE spełni żądania Brukseli i wykreśli z analiz możliwość kontrolowania cen usług internetowych, to pozbawi się podstawy prawnej takiego działania.