Reklama

Streżyńska idzie na wojnę z Brukselą

Kontrola cen usług internetowych Telekomunikacji Polskiej może stać się przyczyną ostrego konfliktu między Urzędem Komunikacji Elektronicznej a Komisją Europejską

Publikacja: 11.12.2006 09:06

Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, nie zamierza rezygnować z możliwości kontroli cenników i regulaminów usług internetowych największego operatora - Telekomunikacji Polskiej. A tego chce od niej Komisja Europejska. - Poważnie zastanawiam się nad odrzuceniem tych żądań - mówi A. Streżyńska. Dodaje, że od samego początku urzędnicy w Brukseli nieprzychylnym okiem patrzą na wprowadzoną przez nią w Polsce kontrolę cen na rynku szerokopasmowego dostępu do internetu.

Według prezes UKE, w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zagroziła, że odrzuci notyfikację dwóch analiz detalicznego rynku telefonii stacjonarnej, jeśli UKE nie spełni jej żądań. Jak mówi A. Streżyńska, gdyby tak się stało, to urząd będzie bronił swojego stanowiska i jeśli zajdzie taka potrzeba, odwoła się nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Unijne analizy rynków

Chodzi o przygotowywane w UKE analizy poszczególnych "subrynków" telekomunikacyjnych. Zgodnie z prawem unijnym, każde państwo członkowskie musi przeprowadzić 18 takich analiz. Prowadzą one do wyznaczenia firm, których działalność ma charakter monopolistyczny. To pozwala regulatorowi nakładać na nie obowiązki wobec innych uczestników rynku - przedsiębiorstw i klientów. To jedna z niewielu możliwości, jakie ma UKE, by bezpośrednio wpływać na działalność firm telekomunikacyjnych. W ten sposób urząd nakłada obowiązki na trzech operatorów komórkowych, TP Emitel (na rynku transmisji sygnału telewizyjnego) oraz właśnie Telekomunikację Polską.

Po wejściu w życie dwóch spornych analiz (w kształcie przygotowanym przez UKE) TP będzie miała obowiązek przedstawiać regulatorowi cenniki oraz regulaminy swoich usług telefonicznych i internetowych. Natomiast urząd będzie miał możliwość odrzucenia zaproponowanych cen czy też promocji, jeśli uzna, że będą one niekorzystne dla klientów lub innych uczestników rynku. Co prawda UKE robi to już obecnie, jednak podstawą prawną (zdaniem urzędu) są przepisy przejściowe ustawy Prawo telekomunikacyjne z 2004 roku. Obowiązują one do momentu wejścia w życie obowiązków wynikających z analiz rynkowych. Dlatego jeśli UKE spełni żądania Brukseli i wykreśli z analiz możliwość kontrolowania cen usług internetowych, to pozbawi się podstawy prawnej takiego działania.

Reklama
Reklama

Telekomunikacja

też jest przeciwko

Nie tylko Brukseli nie podoba się pomysł kontroli cenników usług internetowych. Także Telekomunikacja Polska jest temu przeciwna. Od dłuższego czasu podważa ona możliwość takiego działania ze strony UKE, argumentując, że prawo na to nie pozwala. Ma to proste przełożenie na działania operatora, który po prostu nie przedkłada regulatorowi do zatwierdzenia cenników i regulaminów.

Skutkiem tych działań było nałożenie na spółkę pod koniec listopada 100 tys. zł kary za nieprzedstawienie do oceny cennika oferty ,,Startowa promocja neostrady". Kara była niska, bo cennik nie był antykonkurencyjny.

Prezes UKE zapowiada, że szukuje kolejną karę dla TP za nieprzekazanie do zatwierdzenia regulaminu usługi neostrady. Urząd rozpoczął już postępowanie w tej sprawie.

- Co prawda udało się uwolnić dostęp do sieci TP dla firm, które chcą na jej podstawie świadczyć usługi internetowe, ale nie oznacza to, że należy zrezygnować z ochrony klientów - podkreśla A. Streżyńska.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama