Szybki wzrost gospodarczy w Polsce następuje w sytuacji, kiedy scena polityczna zajęta jest samą sobą, a kwestie związane z polityką gospodarczą zostają odsunięte na dalszy plan. Tak długo, jak długo uwagę polityków i opinii publicznej absorbują rozgrywki wewnątrzkoalicyjne, sprawy zmian personalnych w rządzie, reformowanie służb specjalnych, lustracja, afery korupcyjne, zamiar zmian zapisów konstytucyjnych itd., hałas wokół polityki gospodarczej cichnie. Politycy zajęci sobą nie straszą wówczas w mediach przedsiębiorców podatkami, stopami procentowymi, kursami walutowymi, wyższymi składkami na ZUS, nowymi regulacjami bądź policją skarbową czy celną.
Pozostawieni sami sobie przedsiębiorcy mogą spokojnie zajmować się rozwijaniem działalności gospodarczej, czyli robieniem interesów. Taka sytuacja sprzyja też rozpoczynaniu procesów inwestycyjnych, gdyż zagrożenia rozwoju nie ujawniają się wówczas w sposób bezpośredni.
W najnowszej historii Polski już drugi raz jesteśmy świadkami takiej sytuacji. Za pierwszym razem przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego nastąpiło po tym, jak ówczesny premier zabronił publicznego zabierania głosu jednemu z ministrów zajmujących się gospodarką. Niefrasobliwe wypowiedzi tego ministra wpływały bowiem niekorzystnie na kurs złotego, a w ostatecznym rachunku oznaczało to również zwiększenie kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego kraju. Przykład ukaranego ministra podziałał wychowawczo na resztę rządu i przez dłuższy czas przedsiębiorcy nie byli straszeni przez rząd.
Podobny wpływ nieprzeszkadzania przez rządzących gospodarce ma miejsce w Republice Czeskiej. Od prawie pół roku po remisie wyborczym najważniejszych partii nie udało się tam utworzyć nowego rządu. Tymczasem w I kwartale bieżącego roku PKB wzrósł w Czechach o 7,4 proc., a w II o 6,2 proc. W obu krajach - Polsce i Czechach - realizuje się tym samym, wbrew woli rządzących, radykalna zasada liberałów, że najlepszą polityką gospodarczą jest jej brak.
Obok milczenia polityków na tematy gospodarcze krótkookresowemu wzrostowi sprzyja także pasywna polityka gospodarcza, brak strategii rozwojowej, co przedsiębiorcy mogą odczuwać jako rezygnację z dalszego reformowania gospodarki.