Reklama

W bankach są jeszcze giełdowe rekiny

Z Jakubem Papierskim, prezesem CDM Pekao, rozmawia Grzegorz Uraziński

Publikacja: 14.12.2006 08:09

Czy wiadomo już, jak będzie wyglądała działalność maklerska grupy UniCredit w Polsce po połączeniu należących do niej banków - BPH i Pekao? Na razie prowadzona jest ona przez konkurujące ze sobą Biuro Maklerskie BPH, CA IB Securities i CDM Pekao.

Decyzje w sprawie docelowego kształtu działalności maklerskiej i inwestycyjnej grupy UniCredit w Polsce jeszcze nie zapadły. Proces łączenia banków BPH i Pekao dopiero się rozpoczął, a przyszłość biur maklerskich jest jednym z tematów, które z nim się wiążą.

Jaki, Pana zdaniem, model byłby najlepszy?

Odpowiedź na pytanie o model prowadzenia działalności maklerskiej w naszej grupie jest o tyle trudna, że zarówno fuzja Pekao i BPH, jak i reorganizacja działalności maklerskiej będą największymi tego typu operacjami w historii polskiego rynku. UniCredit ma spore doświadczenie w łączeniu instytucji finansowych, a sam CDM Pekao kilka lat temu przeprowadził konsolidację czterech biur maklerskich, wywodzących się z czterech banków wchodzących wówczas do Grupy Pekao. Od początku działalności w CDM Pekao pod jednym dachem prowadzimy działalność typową dla banku inwestycyjnego, włącznie z przygotowywaniem ofert papierów wartościowych, analizami i pełną obsługą inwestorów instytucjonalnych. Jednocześnie prowadzimy obsługę klientów indywidualnych. Natomiast w grupie BACA w Polsce funkcjonował w ostatnich latach model oddzielnych biur nastawionych na odrębną obsługę klientów detalicznych oraz instytucji i inwestorów zagranicznych. Pomimo tych różnic każde z trzech biur maklerskich działających w naszej grupie w Polsce ma spory bagaż doświadczeń i najważniejsze jest, aby najlepsze rozwiązania zidentyfikować i wykorzystać w docelowej strukturze.

Polski rynek - przynajmniej w regionie - wyróżnia się silną bazą inwestorów indywidualnych. Mimo to aktywnie inwestuje na GPW około 200 tys. osób, czyli około 0,7 proc. dorosłego społeczeństwa. Czy jako prezes domu maklerskiego mającego największą liczbę punktów obsługi klienta, widzi Pan szansę na przekonanie do samodzielnego inwestowania większej liczby Polaków?

Reklama
Reklama

Inwestowanie na giełdzie i wzrost zainteresowania tą formą lokowania oszczędności wynika z tych samych przesłanek, które w ostatnich latach spowodowały fenomenalny wzrost branży funduszy inwestycyjnych. Niskie stopy procentowe i spadek atrakcyjności lokat bankowych, wzrost gospodarczy i lepsze wyniki przedsiębiorstw, a także stopniowe zwiększanie się zamożności Polaków powodują, że coraz większa liczba klientów, poszukując dywersyfikacji portfela lokat bankowych i funduszy, zaczyna rozważać częściową alokację oszczędności i inwestycje giełdowe. Jest to zjawisko, które dotyczy nie tylko biur maklerskich, ale także banków, które jako branża będą przesuwać się w kierunku bardziej kompleksowej oferty instrumentów inwestycyjno-oszczędnościowych, w tym giełdowych. Nie oczekuję jednak, że liczba klientów biur maklerskich bezpośrednio inwestujących na giełdzie kiedykolwiek osiągnie poziom porównywalny z liczbą klientów powierzających swoje oszczędności funduszom inwestycyjnym. Dlatego w CDM Pekao od 4 lat rozwijamy z równą intensywnością zarówno obszar inwestycji w fundusze, jak i obszar bezpośrednich inwestycji giełdowych. Dzisiaj mniej niż połowa przychodów z pionu klienta detalicznego w CDM Pekao osiągana jest dzięki typowej działalności giełdowej, reszta - dzięki obsłudze inwestycji w fundusze.

Większość polskich domów maklerskich należy do jakiejś grupy bankowej. Czy wykorzystały one już cały potencjał, jaki drzemał w klientach bankowych?

Wiele analiz wskazuje na to, że proces tzw. przenoszenia oszczędności z rachunków bankowych do funduszy inwestycyjnych jest zjawiskiem znacznie mniej istotnym niż wielu przypuszcza. Ja nazywam go raczej "akumulacją nowej zasobności" w funduszach. Wierzę, że stopniowo rośnie zamożność społeczeństwa. W ostatnich czterech latach depozyty gospodarstw domowych ulokowane w bankach pozostały na prawie niezmienionym poziomie ok. 200 mld zł, podczas gdy aktywa w funduszach inwestycyjnych urosły do ponad 80 mld zł. Myślę, że w sektorze bankowym wciąż drzemie spory potencjał związany z nowymi inwestorami, którzy - mam nadzieję - już wkrótce zawitają do biur maklerskich. Udział tych klientów w ofertach na rynku pierwotnym umacnia mnie w przekonaniu, że wśród milionów klientów sektora bankowego drzemie wielu giełdowych rekinów.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama