- Nie znajdujemy powodów do wprowadzenia ograniczeń o charakterze ilościowym, dotyczącym kredytów walutowych - stwierdził w Radiu PiN Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Zastrzegł jednak, że sprawa będzie jeszcze dokładnie badana przez banki (badania mają być przeprowadzane co roku). Na razie problemem jest to, że banki mają "zbyt krótkie szeregi czasowe danych", co nie pozwala dokładnie określić ryzyka związanego z udzielaniem kredytów walutowych.
Nad wprowadzeniem ograniczeń, których celem byłoby zahamowanie dynamiki kredytów walutowych (głównie mieszkaniowych), zastanawia się nadzór bankowy.
W ubiegłym tygodniu Komisja Nadzoru wybrała jeden z trzech wariantów nowych regulacji, zaproponowanych przez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego (określono go jako najłagodniejszy wobec banków). Wejście w życie tych ograniczeń skutkowałoby wzrostem tzw. wymogów kapitałowych banków (czyli kapitału potrzebnego dla zabezpieczenia ryzyka związanego z udzielaniem kredytów). To przełożyłoby się na wzrost marży pobieranej od klientów, którzy decydowaliby się na zaciąganie kredytów walutowych.
Zdaniem K. Pietraszkiewicza, wprowadzenie ograniczeń dotyczących kredytów walutowych nie jest potrzebne ze względu na rychłe wejście w życie tzw. Nowej Umowy Kapitałowej. - Ona pozwala nadzorowi na podejmowanie działań wobec banków, które prowadzą bardziej ryzykowną grę na rynku. I może to powodować, że one będą się musiały dostosować, ale to nie wymagałoby podejścia do całego sektora bankowego - stwierdził przedstawiciel sektora bankowego.
Nowa Umowa Kapitałowa będzie obowiązywać polskie banki od początku 2008 r.