Reklama

Potrzebny kolejny chętny do NBP

Po tym, jak zgłoszony przez prezydenta kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego zrezygnował, analitycy nie chcą zastanawiać się nad tym, kto może objąć to stanowisko

Publikacja: 16.12.2006 07:26

Poszukiwania chętnego na stanowisko prezesa NBP ruszyły od nowa. Kadencja Leszka Balcerowicza kończy się 10 stycznia przyszłego roku. Jan Sulmicki, zgłoszony przez prezydenta we wtorek, miał szansę być wybrany jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Ale w czwartek wieczorem okazało się, że "z powodów osobistych" wycofał zgodę na kandydowanie.

Czego się dowiedzieliśmy

Dla rynków finansowych była to decyzja praktycznie bez znaczenia. Rynek nie zareagował w chwili, gdy pojawiło się nazwisko Sulmickiego - był on dla inwestorów postacią zupełnie anonimową. Trudno się więc dziwić, że nie było również reakcji na jego rezygnację z prezesury.

Złoty w piątek faktycznie nieco osłabł, ale wiązało się to raczej z zamykaniem przez inwestorów pozycji przed weekendem. Po popołudniu nastąpił wzrost kursu, bo dane o wynagrodzeniach oddalają perspektywę wzrostu stóp procentowych.

Analitycy zwracają uwagę, że dwudniowe doświadczenie z J. Sulmickim mimo wszystko było pouczające. - Dowiedzieliśmy się, że prezydent poważnie mówił o tym, że nowy prezes NBP powinien mieć inny pogląd na politykę pieniężną niż Leszek Balcerowicz - ocenia Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego. W porównaniu z odchodzącym szefem banku centralnego Sulmicki był kwalifikowany jako zwolennik niższych stóp.

Reklama
Reklama

Giełda rusza na nowo

Kto w takim razie może zostać prezesem NBP? - To może być osoba, której nazwisko w ogóle nie pojawiało się dotąd w spekulacjach. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby prezydent wrócił do nazwisk osób, którym w poprzednich tygodniach dawano największe szanse na stanowisko prezesa - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Przez długi czas za najpoważniejszą kandydatkę uznawano Urszulę Grzelońską, prof. warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Ostatnio mówiło się, że prezesem NBP zostanie Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów. Prawdopodobieństwo, że tak właśnie się stanie, rośnie ze względu na informacje, że do rządu wróci Kazimierz Marcinkiewicz. Gdyby został wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze, to Z. Gilowska - jak sama zapowiadała - odeszłaby z rządu. Pewne szanse na wybór dawano także Cezaremu Mechowi, byłemu wiceministrowi finansów i twórcy programu gospodarczego PiS.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama