Planowany na przyszły rok odpis 12 proc. składek z OC na rzecz NFZ spowoduje, że ceny polis wzrosną bardziej, niż wskazywałaby na to wielkość odpisu. Według przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia ustawy, którą przyjął już rząd, odpis będzie pobierany od całości zebranej przez towarzystwa składki. Tymczasem część składki ubezpieczyciele są zobowiązani przeznaczyć na różnego rodzaju odpisy.
Po pierwsze, towarzystwa co roku składają się na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Wysokość odpisu ustalana jest co rok i wynosi około 1 proc. składki. To samo dotyczy Polskiego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych. Tu też odpis ustalany jest co roku i również wynosi ok. 1 proc. Z każdej sprzedanej polisy OC towarzystwa przeznaczają 1 euro na budowę Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Ponadto płacą składki w ramach członkostwa w Polskiej Izbie Ubezpieczeń, organizacji zrzeszającej towarzystwa. Ubezpieczyciele będą więc płacić odpis również z tej części składki, na której nie zarabiają.
Towarzystwa ubezpieczeniowe mają podobne wątpliwości. - W propozycji zmian ustawowych, zatwierdzonej przez Radę Ministrów, stwierdza się, że opłata na NFZ będzie naliczana od składki przypisanej brutto, a to powoduje, iż dodatkowa opłata jest obciążona wszelkimi uwarunkowaniami wynikającymi m.in. z przepisów ustawy o rachunkowości zakładów ubezpieczeń - wyjaśnia Teresa Jaworska z działu marketingu Uniqa TU. Ale ustawowe odpisy to nie koniec wątpliwości.
Od każdych 100 zł składki trzeba będzie odprowadzić do NFZ 12 proc., czyli 12 zł. Aby utrzymać dotychczasowy poziom pieniędzy do dyspozycji, towarzystwa muszą więc podnieść stawki. Tyle że nie o 12 zł, ale o 13,6 zł. Dopiero 113,6 zł pozwoli towarzystwom, po odliczeniu odpisu dla NFZ, na zachowanie poprzedniego poziomu pieniędzy (100 zł) do dyspozycji. Składki muszą więc zdrożeć o 13,6 proc., plus to, co ubezpieczyciele tracą poprzez ustawowe odpisy. - To prosta arytmetyka. Liczb nie da się oszukać - mówi przedstawiciel jednego z towarzystw. - Poza tym firmy nie będą umiały wyjaśnić klientowi, za co płaci on wyższą składkę, bo samo ministerstwo tego nie wie. Klienci będą mieli pretensje do nas, a nie do resortu zdrowia. To może tylko pogorszyć i tak już nie najlepsze opinie na temat ubezpieczycieli - dodaje rozmówca "Parkietu".