Świąteczne kredyty często są korzystniejsze niż te oferowane bez okazji, jednak banki potrafią w umowach naginać prawo. To zaś przysparza kłopotów ich klientom - mówi Monika Stec z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Ostrzeżenie urzędu pojawiło się na kilka dni przed Bożym Narodzeniem.
UOKiK po raz pierwszy przeanalizował świąteczne oferty wybranych banków oraz dwóch SKOK-ów. Badane instytucje nie wypadły najlepiej. Najczęstsze przewinienia to brak rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania w ofertach i reklamach, a także robienie trudności przy wcześniejszej spłacie lub próbie odstąpienia od umowy. - Instytucje przygotowują też trudne do zrozumienia promocje. Niespełnienie jednego ze skomplikowanych warunków odbiera klientowi prawo do skorzystania z przywilejów - przestrzega Monika Stec.
Za dużo kredytów naraz
Zdaniem Katarzyny Marczyńskiej, arbitra bankowego przy Związku Banków Polskich, głównym problemem Polaków jest spontaniczność, z jaką podejmują decyzje o zadłużeniu. - Potrafią tego samego dnia w jednym sklepie kupić na raty sprzęt AGD, w innym na kartę kredytową zabawki i jeszcze wziąć pożyczkę gotówkową. Efekt - przestają panować nad datami spłat poszczególnych pożyczek i swoją zdolnością kredytową - mówi K. Marczyńska. - Wpadają w karne odsetki i są zaskoczeni, że po spłacie właściwej kwoty bank wciąż żąda od nich pieniędzy - dodaje. Jej zdaniem, często brakuje świadomości, że taniej i łatwiej byłoby wziąć jeden większy kredyt.
Według Katarzyny Marczyńskiej, przed Gwiazdką kredyty zaciągane są też z przekonania, że w tym czasie potrzebujemy więcej pieniędzy. - A przecież nie zawsze taka potrzeba rzeczywiście istnieje - dodaje.