Czeski koncern energetyczny, który jest notowany na giełdach w Pradze i w Warszawie, o zakupie większościowych pakietów akcji ośmiu ukraińskich zakładów energetycznych rozmawiał już od kilku miesięcy. Wczoraj Tomasz Huener, czeski wiceminister przemysłu i handlu, poinformował, że strony nie osiągnęły porozumienia i CEZ zdecydował o zakończeniu negocjacji.
Sprzedający żądał za dużo
Według Tomasza Gatka, analityka z praskiego biura maklerskiego Patria Finance, zakończenia rozmów na temat ukraińskiej akwizycji można się było spodziewać. Szczególnie że zarząd CEZ-u już jakiś czas temu sygnalizował, że warunki zakupu będzie negocjował najwyżej do końca bieżącego roku.
Oferującym wspomniane osiem zakładów energetycznych na Ukrainie była firma VSE Energy. Od początku najważniejszym punktem spornym, co do którego sprzedający i potencjalny inwestor nie mogli dojść do porozumienia, była cena. Ukraińcy żądali za wystawione na sprzedaż aktywa łącznej kwoty w granicach 700-900 mln USD. Koncern CEZ deklarował natomiast, że gotów byłby zapłacić znacznie mniej - najwyżej 490-540 mln USD. Najwyraźniej właśnie rozbieżności dotyczące ceny spowodowały, że do transakcji jednak nie dojdzie.
Czesi chcą wejść na Ukrainę