Jeśli wszystko pójdzie dobrze, za jakiś czas nasza gospodarka będzie na średnim europejskim poziomie. Nasze pensje czy emerytury i jakość życia - wreszcie pewnie też. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy wówczas przeciętnymi Europejczykami, żyjącymi w normalnym, choć na szczęście pod wieloma względami nieprzeciętnym, kraju.
Tę normalność, zarówno w dziedzinie polityki, jak i gospodarki, inne kraje budowały sobie przez setki lat ("Pasjonująca historia inwestowania", str. 30). My mamy mniej czasu, ale przecież nie mniejsze ambicje i nie mniejsze możliwości. Na szczęście, prognozy dla naszej gospodarki na najbliższe lata są dobre ("Wzrost co najmniej na trzy Gwiazdki", str. 18). Pytanie, czy nie mogłyby być jeszcze lepsze i co zrobić, żeby dobre tendencje utrzymały się przez wiele lat... Tak to już bowiem jest, że decyzje podjęte wczoraj czy podejmowane dziś są i będą brzemienne w skutki jeszcze przez długi, długi czas. Od teraźniejszej polityki rządu czy rozstrzygnięć NBP ("Następca Balcerowicza nie zdominuje banku centralnego", str. 15) zależy w dużej mierze to, czy i kiedy obudzimy się w normalnym kraju. Ba, od tego też zależy, jak szybko i czy w ogóle puchnąć będą nasze portfele - bankowe, funduszowe, giełdowe. Ostatnio puchną bardzo, wręcz "zuchwale" ("Ranking inwestorów giełdowych", str. 23; "Rynek dla opornych, czyli złoto dla zuchwałych", str. 20), ale przecież chcemy, żeby tak było nadal. Wreszcie od mądrych decyzji najbardziej zależy wspomniana już jakość naszego życia.
Jedno mam więc tylko pobożne życzenie - niech idzie dobrze, coraz lepiej - nam wszystkim.