Kurs akcji Unimilu wzrósł wczoraj o 10,6 proc., do 5,7 zł, po tym jak dzień wcześniej - już po sesji - pojawiła się informacja o wezwaniu do sprzedaży papierów spółki. Po raz drugi w tym roku dotychczasowych udziałowców chce wykupić australijski Ansell, druga na świecie pod względem wielkości firma produkująca prezerwatywy. Oferuje 5,9 zł za akcję, czyli o 18 proc. więcej niż w czerwcu (po uwzględnieniu podziału akcji Unimilu w stosunku 1 do 10, który odbył się w październiku). Chce skupić przynajmniej 75 proc. akcji. W poprzednim wezwaniu nie udało się przejąć ani jednej.
Kluczowy akcjonariusz
Tym razem może być inaczej. Dowiedzieliśmy się, że jeden z głównych akcjonariuszy Unimilu Maciej Zientara (ma 10 proc. kapitału zakładowego) rozważa odsprzedanie akcji. - Zawsze oczekuję jak najkorzystniejszego zwrotu z inwestycji. Jednak to nie pieniądze oferowane przez Ansella skłaniają mnie do rozważenia jego propozycji - mówi M. Zientara.
Obecny przewodniczący rady nadzorczej Unimilu jest związany zawodowo z Supernovą Capital (SC), która właśnie przyjęła nową strategię dla kontrolowanych przez siebie NFI (NFI Progress będzie inwestował w nieruchomości, a Drugi NFI w spółki z sektora IT i telekomunikacji). - Rozważaliśmy możliwość wejścia Supernovej do Unimilu, ale ostatecznie z tego zrezygnowaliśmy - tłumaczy Zientara. W związku z tym i on sam nie wyklucza, że prywatne pieniądze zaangażuje gdzie indziej. - Obecnie jestem w komfortowej sytuacji, bo mam wybór. Właśnie zakończyliśmy pracę nad strategią dla Unimilu, który wciąż uważam za bardzo rozwojową spółkę - dodaje Zientara. Przypomnijmy, że poprzednie wezwanie Ansella zakończyło się fiaskiem głównie dlatego, że pozostali akcjonariusze ufali, że Zientara taką strategię opracuje.
Niepotrzebna strategia?