Reklama

Zientara rozważa wyjście z Unimilu

Czy decyzja jednego z głównych akcjonariuszy, który stoi za nową strategią spółki, skłoni innych do sprzedaży akcji?

Publikacja: 23.12.2006 09:46

Kurs akcji Unimilu wzrósł wczoraj o 10,6 proc., do 5,7 zł, po tym jak dzień wcześniej - już po sesji - pojawiła się informacja o wezwaniu do sprzedaży papierów spółki. Po raz drugi w tym roku dotychczasowych udziałowców chce wykupić australijski Ansell, druga na świecie pod względem wielkości firma produkująca prezerwatywy. Oferuje 5,9 zł za akcję, czyli o 18 proc. więcej niż w czerwcu (po uwzględnieniu podziału akcji Unimilu w stosunku 1 do 10, który odbył się w październiku). Chce skupić przynajmniej 75 proc. akcji. W poprzednim wezwaniu nie udało się przejąć ani jednej.

Kluczowy akcjonariusz

Tym razem może być inaczej. Dowiedzieliśmy się, że jeden z głównych akcjonariuszy Unimilu Maciej Zientara (ma 10 proc. kapitału zakładowego) rozważa odsprzedanie akcji. - Zawsze oczekuję jak najkorzystniejszego zwrotu z inwestycji. Jednak to nie pieniądze oferowane przez Ansella skłaniają mnie do rozważenia jego propozycji - mówi M. Zientara.

Obecny przewodniczący rady nadzorczej Unimilu jest związany zawodowo z Supernovą Capital (SC), która właśnie przyjęła nową strategię dla kontrolowanych przez siebie NFI (NFI Progress będzie inwestował w nieruchomości, a Drugi NFI w spółki z sektora IT i telekomunikacji). - Rozważaliśmy możliwość wejścia Supernovej do Unimilu, ale ostatecznie z tego zrezygnowaliśmy - tłumaczy Zientara. W związku z tym i on sam nie wyklucza, że prywatne pieniądze zaangażuje gdzie indziej. - Obecnie jestem w komfortowej sytuacji, bo mam wybór. Właśnie zakończyliśmy pracę nad strategią dla Unimilu, który wciąż uważam za bardzo rozwojową spółkę - dodaje Zientara. Przypomnijmy, że poprzednie wezwanie Ansella zakończyło się fiaskiem głównie dlatego, że pozostali akcjonariusze ufali, że Zientara taką strategię opracuje.

Niepotrzebna strategia?

Reklama
Reklama

Strategia miała zostać przyjęta podczas wczorajszego zebrania rady nadzorczej. - Ostatecznie do tego nie doszło, bo nie wiadomo, czy zatwierdzenie nowych planów ma teraz sens - mówi M. Zientara. Jego zdaniem, udziałowcy muszą mieć czas, by przemyśleć propozycję Ansella. Nie wiadomo również, czy ze strategią będą mieli okazję zapoznać się akcjonariusze, którzy stawią się na WZA w przyszły piątek.

M. Zientara twierdzi, że plany rozwoju Unimilu, nad którymi pracował zarząd i które on sam autoryzował, mogą być do zaakceptowania również przez australijskiego inwestora, gdyby rzeczywiście wszedł do spółki. Możliwe że polski producent prezerwatyw musiałby jednak zrezygnować z planów budowy fabryki w Chinach. Ansell ma tam już jeden zakład.

Trudna współpraca

Tajemnicą poliszynela są niezbyt dobre stosunki między radą nadzorczą i niektórymi akcjonariuszami Unimilu a prezesem Grzegorzem Winogradskim. Już w czasie poprzedniego wezwania zarząd popierał Ansella.

To, że do tej pory nie doszło do wymiany zarządu, wynika głównie z faktu, że trudno tych ludzi zastąpić tak, by nie zerwać ciągłości zarządzania. Taka sytuacja niekoniecznie musi odpowiadać M. Zientarze i może być dodatkowym przyczynkiem do jego rezygnacji z dalszego angażowania się w sprawy spółki, także kapitałowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama