Belgijski sąd uznał, że skarga Polski na Stephena Schwebla, sędziego Trybunału Arbitrażowego, była bezzasadna. Tym samym nie znalazł żadnego argumentu, że nominowany przez Eureko sędzia był stronniczy. Decyzja belgijskiego sądu oznacza jedno - jesteśmy coraz bliżej drugiego etapu arbitrażu. Wkrótce zatem dowiemy się, jakie odszkodowanie dostanie Eureko za niedotrzymanie przez Polskę zapisów umowy prywatyzacyjnej PZU. Tymczasem ministerstwo skarbu, nie zrażone decyzją w sprawie Schwebla, chce od Eureko wyjaśnień, dotyczących zagranicznych inwestycji PZU. Na Litwie i Ukrainie towarzystwo "umoczyło" jak dotąd setki milionów złotych. Jeśli wierzyć zarządowi PZU, Eureko odgrywało "decydującą nieformalną rolę przy tych inwestycjach".
Generalnie cieszę się, że resort skarbu poprosił Eureko o wyjaśnienia, a nie pognał od razu do sądu bądź nie stworzył kolejnego komunikatu typu "czarny PR". Zresztą procesy to raczej domena Eureko, które wytacza ich sporo i do tej pory wygrywa.
Kilka miesięcy temu Paweł Szałamacha stwierdził, że spór o PZU zakończy się w ciągu roku. Nie mam powodów, by w to nie wierzyć, ale działania resortu coraz bardziej przypominają wojnę na wyniszczenie niż jakikolwiek konkretny plan. A plan by się przydał, bo nie mam zamiaru dokładać się do odszkodowania dla Eureko. A jeśli już mam płacić, to chciałbym wiedzieć, za co. O tym, że Holendrzy nie powinni zostać inwestorem w PZU, słyszę od dawna. Tylko winnych jakoś żaden sąd nie znalazł. Może niech Eureko wytoczy jakiś proces w tej sprawie. Skoro do tej pory przed sądami tak im dobrze szło...