Reklama

Z resortu skarbu do Kancelarii Premiera

Wiceminister skarbu Michał Krupiński pokieruje nowym zespołem ds. deregulacji gospodarki. W resorcie zostawi kilka niezakończonych spraw

Publikacja: 28.12.2006 07:52

Przy Kancelarii Premiera powstanie zespół, który zajmie się deregulacją gospodarki. Pokieruje nim obecny wiceminister skarbu Michał Krupiński. Z nieoficjalnych informacji wynika, że do utworzenia zespołu premiera Jarosława Kaczyńskiego namówił Roman Kluska, założyciel i były prezes Optimusa. - Polskie firmy mogłyby działać o wiele sprawniej, gdyby nie bariery administracyjne, prawne i podatkowe. Przekazałem moją opinię w tej sprawie premierowi - mówi biznesmen. - Wszystkie problemy, które mu przedstawiłem, widać dokładnie w moim gospodarstwie - dodaje.

Co boli najbardziej?

- System podatkowy jest w niektórych rozwiązaniach tak niejednoznaczny, że często nawet urzędnicy nie potrafią jednoznacznie określić wysokości podatku - uważa R. Kluska. - Świadczą o tym anulowane przez sądy administracyjne decyzje podatkowe. W takich warunkach trudno mówić o poczuciu bezpieczeństwa przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych - uważa R. Kluska. Jego zdaniem, wprowadzenie ułatwień prawno-administracyjnych pozwoliłoby lepiej rozwijać się polskiej gospodarce. - Mam na myśli zarówno przemysł, rolnictwo, jak i nowoczesne technologie, takie jak branża biopaliwowa, energia z wód podziemnych i inne - wylicza R. Kluska.

Energetyka nie może czekać

Informację o powołaniu zespołu ekspertów ds. deregulacji gospodarki potwierdza sam Michał Krupiński. Propozycję pokierowania grupą doradców ekonomicznych dostał od premiera Kaczyńskiego już kilka tygodni temu. - Zajmowałem się już wcześniej sprawami deregulacji, pisałem też część programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości - mówi M. Krupiński. Jednak na to, by mógł przenieść się z MSP do Kancelarii Premiera, trzeba będzie poczekać. Wiceminister skarbu pracuje nad przekształceniami w sektorze elektroenergetycznym. Państwowe przedsiębiorstwa z tej branży mają się połączyć w cztery grupy. Największa z nich, Polska Grupa Energetyczna, miała skonsolidować się jeszcze w grudniu. Teraz jednak okazuje się, że nastąpi to nie wcześniej niż w lutym lub marcu 2007 r. M. Krupiński patrzy jednak na sprawę optymistycznie. - Myślę, że premier Kaczyński skierował swoją propozycję pod moim adresem dlatego, żesprawy, którymi zajmuję się w resorcie skarbu, idą pomyślnie - mówi. - Żaden wcześniejszy rząd nie doprowadził swojego programu dla elektroenergetyki do tak zaawansowanego etapu jak obecnie - dodaje M. Krupiński.

Reklama
Reklama

Resort dowiadywał się ostatni

Oprócz restrukturyzacji elektroenergetyki, przed odejściem z ministerstwa M. Krupiński powinien uporać się z jeszcze jednym zadaniem w resorcie skarbu. Chodzi o opracowanie nowych zasad, według których oceniana byłaby kondycja finansowa spółek Skarbu Państwa. Ministerstwo chce wykorzystywać w tym celu m.in. wskaźniki ekonomiczne i rozbudować dział analiz w resorcie. Nowe metody oceny spółek nie wejdą jednak w życie z dnia na dzień. Same przetargi, m.in. na system informatyczny, mogą potrwać rok. - Wskaźniki nie są najważniejsze. Przede wszystkim chodzi o egzekwowanie od firm wieloletnich strategii, planów i budżetów, a potem "odpytywanie" zarządów spółek Skarbu Państwa z wykonania tych założeń - mówi M. Krupiński. Wiceminister zaznacza, że system nie oznacza ręcznego sterowania spółkami. - Nie chcemy zastępować rad nadzorczych. Mimo wszystko spółki muszą odpowiadać nie tylko przed radą, ale również przed właścicielem. To jest normalna praktyka w wielu firmach - twierdzi Michał Krupiński.

Jak informuje wiceminister, do tej pory nie we wszystkich spółkach nadzór właścicielski prowadzony był w należyty sposób. - Raportowanie nie było szczegółowe. O słabej sytuacji finansowej spółki ministerstwo, jako właściciel, często dowiadywało się ostatnie - mówi Krupiński. Przy ocenie spółek MSP chce wprowadzić m.in. modele przewidujące bankructwo. - Resort będzie mógł wówczas odpowiednio wcześniej reagować na złą sytuację w przedsiębiorstwie - dodaje. Trudno powiedzieć, czy odejście Krupińskiego z resortu opóźni wprowadzenie systemu. Sam wiceminister zaznacza, że za prace odpowiedzialny jest nie on sam, ale cały zespół, więc odejście jednej osoby nie musi odbić się negatywnie na pracach nad systemem wskaźnikowym.

Komentarz

Justyna Piszczatowska

"Parkiet"

Reklama
Reklama

Pomysł jest dobry, deregulujmy.

Ale dlaczego potrzeba do tego kilku różnych zespołów?

O tym, że polska gospodarka jest hamowana przez nadmierną liczbę przepisów, nikogo nie trzeba przekonywać. Szkoda, że rząd tak długo czeka z deregulacją. Nasi przedsiębiorcy przy każdej okazji skarżą się na ustawy, które utrudniają im życie. Uciążliwa jest dla nich niestabilność przepisów i to, że próba przewidzenia, w którą stronę pójdzie następnym razem ustawodawca, jest podobna do wróżenia z fusów. Szkoda tylko, że kolejny raz rząd postępuje według zasady: mamy problem, powołajmy zespół. Przecież w resorcie gospodarki już trwają prace nad reformą regulacji nazywającą się "Przedsiębiorca ma prawo". Dzięki

temu programowi przestrzeganie przepisów ma być dla firm mniej kosztowne. Bezsensowne i utrudniające życie ustawy mają iść na odstrzał. Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu to, czym obecnie zajmuje się MG, pokrywa się z zadaniami stojącymi przed grupą doradców, którą pokieruje Michał Krupiński. Jeśli jedni i drudzy będą zajmować się tym samym, to po co nam ten nowy zespół?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama