Od kilku dni ceny złota znów ruszyły do góry. Wczoraj uncja z dostawą natychmiastową kosztowała w Londynie 633,5 USD, o ponad 6 USD więcej niż w czwartek. Tuż przed świętami płacono natomiast po ponad 12 USD mniej. Wczorajsze ceny były najwyższe od około trzech tygodni.

Zwyżka ma związek przede wszystkim z obawami o zaostrzenie się konfliktu między państwami zachodnimi a Iranem, który nie zamierza ugiąć się i zrezygnować z kontynuowania z prac nad wzbogacaniem uranu. Nie są go w stanie do tego zmusić nawet sankcje nałożone w zeszłym tygodniu przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Inwestorzy boją się, że napięta sytuacja może doprowadzić do użycia siły. Kupują więc złoto, które w czasach napięć i wojen jest traktowane jako najpewniejsza inwestycja, pozwalająca ochronić kapitał.

Akurat wczoraj na notowania złota mogło też wpłynąć osłabienie się dolara, przez co złoto, notowane właśnie w amerykańskim pieniądzu, stało się tańsze dla inwestorów rozliczających się w innych walutach. Zazwyczaj notowania kruszcu i dolara poruszają się w przeciwnych kierunkach - od początku roku złoto zdrożało o 22 proc., podczas gdy dolar stracił do euro prawie 10 proc., a do koszyka sześciu głównych walut około 8 proc.

Zdaniem analityków, perspektywy dla dalszego wzrostu notowań złota w przyszłym roku są dobre. Na rynku działa coraz więcej funduszy inwestujących w metale szlachetne, które mają coraz więcej pieniędzy do wydania. Dodatkowo koncerny wydobywcze

mają trudności ze znalezieniem nowych złóż złota.