analizy w DB Securities oraz w BRE
Asset Management.
W trakcie studiów na kierunku
finanse i bankowość w Szkole Głównej Handlowej odbył praktyki w Ministerstwie Skarbu Państwa, gdzie sporządzał analizy finansowe spółek parterowych z programu NFI.
Był również wspólnikiem, a później udziałowcem rodzinnej spółki
remontowo-budowlanej. Jest członkiem stowarzyszenia Mensa, skupiającego ludzi o ilorazie inteligencji przekraczającym 130. Ma uprawnienia przewodnika wycieczek.
Sektor bankowy wzbudza szczególne emocje ze względu na trwającą od lat dobrą passę. Przez ostatnie 9 lat WIG-Banki stracił tylko w 2000 roku, i to minimalnFaktycznie banki radzą sobie nieźle, a co najważniejsze hossa obejmuje dość szerokie grono spółek. Zyskują również banki jeszcze do niedawna niezbyt szanowane przez inwestorów, takie jak Kredyt Bank czy Millennium. Perspektywy na 2007 rok dla tego sektora są bardzo dobre. Mamy spokojne środowisko stóp procentowych i rosnące w coraz szybszym tempie wolumeny kredytów, zarówno korporacyjnych, jak i detalicznych. Rosną aktywa funduszy inwestycyjnych, rośnie liczba kart, kont i operacji. Wydaje się, że banki mogą w 2007 r. zachować się lepiej niż szeroki rynek akcji.
Coraz częściej słychać głosy o przewartościowaniu akcji banków. Czy rzeczywiście wyceny dają powody do niepokoju?
Owszem, stagnacyjne spojrzenie na wskaźniki cena/zysk i cena/wartość księgowa może budzić obawy. Pamiętajmy jednak, że polskim bankom należy się pewna premia w wycenie, jako że mówimy o europejskim (czyli niskim) poziomie ryzyka działania, ale wciąż gigantycznym potencjale wzrostu. Uważam, że spojrzenie na wskaźnik cena/zysk w kontekście wysokiego spodziewanego wzrostu zysków na kilka lat do przodu nie daje pola do dużego niepokoju. Zwłaszcza że przejrzystość scenariusza dotycząca wzrostu PKB znacznie się poprawia dzięki funduszom unijnym. I wreszcie, polskie banki wykazują się znacznie lepszą dyscypliną kosztową niż inne banki w regionie. Płacą też spore dywidendy. Zasługują również na pewną premię ze względu na większe możliwości konsolidacji sektora w porównaniu np. z węgierskim OTP. Obecne wyceny stałyby się niepokojące tylko wtedy, gdyby poprawa zysków znacznie spowolniła.
Sobiesław Pająk
Najlepszy analityk sektora TMT
Jest dyrektorem Departamentu
Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego, a także członkiem Komitetu Inwestycyjnego CDM Pekao.
W tym biurze zaczynał pracę (w Departamencie Strategii i Rozwoju).
Potem przeniósł się do Departamentu Podatków Arthura Andersena. Stąd trafił do TFI Korona, gdzie pracował jako analityk akcji.
Następnie odszedł do Wood&Company na stanowisko dyrektora Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego.
Jest absolwentem Handlu Zagranicznego Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Potem z wyróżnieniem ukończył Bankowość i Finanse na Uniwersytecie Walii w Bangor. Od ponad 7 lat posiada licencję CFA.
Oficjalne indeksy branż, którymi się Pan zajmuje, w zestawieniu zmian w 2006 r. znalazły się w dolnych rejonach. WIG-Media przyniósł niecałe 5 proc. zysku i wypadł najgorzej, WIG-Telekomunikacja zyskał niecałe 9 proc. i był drugi od końca. Nawet WIG-Informatyka odbiegał w dół od zmiany WIG, choć inwestycje ruszyły z miejsca.
Jak ta klasyfikacja może wyglądać w 2007 r.?
Oceniając zachowanie poszczególnych indeksów musimy pamiętać o ich składzie. WIG-Media zdominowany jest przez Agorę, WIG-Informatyka przez Prokom. Notowania tych spółek wpłynęły na zmiany indeksów. W kontekście koniunktury w 2007 r. takie uogólnianie też nie ma sensu. Lepiej skupić się na ocenie poszczególnych firm. Przed Agorą w pierwszej połowie 2007 r. nie stoją większe zagrożenia. Baza do porównań wyników jest niska, więc wyniki będą dobrze wyglądać (nie znaczy to, że będą dobre). Żadne nowe negatywne wiadomości nie powinny się pojawić. W II połowie 2007 r. pojawi się sprawa uruchomienia przez Polskapress nowego ogólnopolskiego dziennika. Jeśli rzeczywiście dojdzie do realizacji tego projektu to nad Agorą znów pojawią się ciemne chmury.
Jak ocenia Pan TVN i Telekomunikację?
W przypadku TVN w krótkim terminie zniknęły czynniki ryzyka. Chodzi przede wszystkim
o inwestora Polsatu. To, że jest wydawcą prasy, a nie właścicielem stacji telewizyjnych zmniejsza szansę na poprawę programu i tym samym groźbę zwiększania oglądalności. Jednocześnie ostatnie wypowiedzi Zygmunta Solorza wskazują na debiut giełdowy Polsatu
w 2008 r. Dopiero wtedy pojawi się konkurencja dla akcji TVN. Pod względem wyników 2007 r. będzie dla TVN dobry (wpłynie na to konsolidacja Onetu i pwięc zachowanie kursu trudno prognozować.
Po TP trudno oczekiwać rewelacji, bo działa w dojrzałym, lekko schyłkowym biznesie.
Z jednej strony mamy presję związaną z deregulacją rynku, z drugiej atrakcyjną dywidendę, płaconą przez spółkę. To skłania do oczekiwania stabilnych notowań w kolejnych miesiącach. Do większych wahań ceny akcji mogłoby dojść gdyby okazało się, że zakres liberalizacji rynku jest znacząco większy lub mniejszy od powszechnych oczekiwań.
Zdecydowanie ruszyły inwestycje w naszej gospodarce, więc spółki informatyczne powinny dobrze wypadać w 2007 r.
Jestem umiarkowanym optymistą jeśli chodzi o tę branżę. Trzeba będzie jednak stosować ostrą selekcję, by dobrze zarobić na akcjach tych firm. Zyski mogą rosnąć w dwucyfrowym tempie, ale wyceny dyskontują na tyle optymistyczne scenariusze, że
w niektórych przypadkach wykracza to poza granice mojej wyobraźni. Z drugiej strony, cały rynek jest drogi. Na jego tle spółki informatyczne nie wyglądają na przewartościowane. Nie rozstrzygając, czy ich kursy wzrosną czy spadną można założyć, że będą prezentować się lepiej od rynku. Tym, na co trzeba zwracać w ich przypadku szczególną uwagę, są książki zamówień. Równocześnie ożywienie się sektora zamówień publicznych mogłoby wpłynąć pozytywnie na postrzeganie branży. Ceny akcji części spółek nie uwzględniają korzystnych wiadomości z tego obszaru.
Andrzej Szymański
Najlepszy analityk sektora Przemysł, Handel, Konsumpcja
W 2005 r., po przejściu całego zespołu analityków z DM BZ WBK do CA IB Securities, zaczął pracę w DM BZ WBK. Trafił do niego z CA IB Securities.
>Rozpoczynał pracę na rynku kapitałowym w domu maklerskim
IB Austria Securities. Potem pracował jeszcze w Millennium DM.
Jest absolwentem Wydziału Finanse
i Bankowość Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
W pracy analityka najbardziej ceni możliwość kreowania rzeczywistości.
Za największą wadę uznaje konieczność wstawania wcześnie
rano. Twierdzi, że przy wydawaniu trafnych rekomendacji bardzo pomaga intuicja i wyobraźnia, natomiast
nie można być niewolnikiem liczb
i wskaźników.
Najlepsze Pana rekomendacje w 2006 r. dotyczyły średnich spółek. Szczególnie trafne okazały się oceny z połowy roku m.in. dla Barlinka, Grajewa czy TVN. Jak Pan zapatruje się na notowania średniaków w kolejnych miesiącach?
DM BZ WBK publikuje raport miesięczny, w którym wskazuje na ciekawe inwestycje wśród małych i średnich spółek. Przez cały rok było to kilkadziesiąt spółek, z których wiele przyniosło bardzo wysokie zyski. Najlepszym pomysłem inwestycyjnym okazał się Stalprodukt, którego kurs wzrósł czterokrotnie, a wciąż jest to spółka z bardzo obiecującymi perspektywami, mogąca dalej rosnąć.
Wśród średnich spółek można znaleźć takie, których kursy w 2006 roku wzrosły zbyt mocno, ponieważ inwestorzy zwracali uwagę tylko na dobre informacje, a ignorowali złe. W czasie korekty sytuacja może się odwrócić. Kursy tych spółek powinny wtedy wrócić do racjonalnych poziomów. Z pewnością znajdą się też średnie spółki, które przyniosą bardzo wysokie stopy zwrotu. Inwestorzy zwykle oceniają sytuację na rynku pod kątem swojego portfela. W przypadku dobrej selekcji spółek można zarabiać nawet na spadającym rynku.
Można odnieść wrażenie, że zbyt optymistycznie wyceniał Pan Agorę. Wycena obniżała się wraz ze zniżkującym kursem. Czy następny rok będzie równie ciężki dla wydawcy "Wyborczej"?
W przypadku kursu Agory inwestorzy przez pierwsze trzy kwartały 2006 r. "szukali" dna. Kiedy wydawało się, że najgorsze już minęło, spółka kolejny raz negatywnie zaskakiwała. Akcje Agory zasłużenie okazały się najgorszą inwestycją wśród spółek z WIG20 w 2006 r. Moja rekomendacja dla Agory w tym roku była jednoznaczna - w lutym przy cenie 55,5 zł zaleciłem sprzedaż jej papierów. Wciąż uważam, że sytuacja spółki jest trudna. Agora musi się zmierzyć z ogólnoświatowym trendem spadku popularności prasy na rzecz mediów elektronicznych. Niestety, nie wykorzystuje szans na inwestycje w nowe media. Czekam na nowe otwarcie w Agorze.
Tomasz Bardziłowski
Najlepszy strateg rynkowy
Od połączenia 8 grudnia 2006 r.
CAIB Securities i CAIB Financial Advisors i stworzeniu firmy UniCredit CAIB
Polska jest wiceprezesem tej firmy, szefem Pionu Rynków.
Wcześniej był prezesem CAIB
Securities. Trafił tutaj na początku 2005 r. Z całym zespołem analityków przeniósł się z DM BZ WBK.
Poprzednio pracował w ABN AMRO
Securities i CSFB jako analityk spółek, m.in. z sektorów: TMT, wydobywczego, energetycznego.
Ukończył SGH. Wiedzę pogłębiał w angielskiej Staffordshire University Business School oraz holenderskim University of Amsterdam. Posiada dyplom CFA.
W lutym 2006 r. jego zespół wygrał w najbardziej prestiżowym rankingu Institutional Investor Magazine w kategorii najlepszy team analityczny polskiego rynku.
Co jest największym zagrożeniem dla przyszłorocznej koniunktury na naszym parkiecie?
Każdy sygnał możliwego spowolnienia gospodarczego w Polsce może oznaczać mocną korektę, niezależnie czy spowodowany będzie przez czynniki zewnętrzne (hard-landing w USA, spowolnienie wzrostu w Niemczech), czy wewnętrzne (nagły wzrost inflacji, wyprzedaż na rynku obligacji, korekta na rynku nieruchomości). Przydałaby się nam również konsolidacja indeksów na obecnych poziomach, bo dalsze wzrosty napędzane wpływami do funduszy inwestycyjnych już nie będą dały się fundamentalnie wytłumaczyć. To zwiększałoby ryzyko mocniejszego tąpnięcia.
Notowania na rynku towarów wyraźnie siadły w ostatnich miesiącach. Czy obecna sytuacja stanowi dobry moment do kupna towarów i akcji firm uzależnionych od ich cen?
Są czynniki wskazujące, że rynki towarowe zdyskontowały już spowolnienie gospodarcze w USA oraz zmniejszenie się dynamiki inwestycji w Chinach. Prognozujemy stabilizację cen ropy oraz lekkie spadki cen metali, które jednak wydają się być już uwzględnione w cenach akcji. O ile akcje spółek surowcowych mają największe wzrosty już za sobą, o tyle konsolidacja tego rynku (fala fuzji i przejęć) oraz wypłaty wysokich dywidend mogą być czynnikami, dla których warto mieć walory z tej branży.
Coraz częściej pojawiają się głosy, że ceny papierów mniejszych spółek mogą w 2007 r. spaść nawet po kilkadziesiąt procent?
Według naszych szacunków dla indeksu MIDWIG wskaźnik cena/zysk przekracza 30 (przy uwzględnieniu zysków prognozowanych na cały
2006 r.). Taka wycena jest możliwa do uzasadnienia tylko wtedy, gdy wzrost zysków przekroczy 30 proc. rocznie w ciągu dwóch-trzech lat. Nie jest to nierealne. Na pewno jednak należy stosować coraz dokładniejszą selekcję przy wyborze spółek.