NTT System - największy polski producent komputerów, który wkrótce wybiera się na giełdę - liczy, że w 2007 roku będzie więcej przetargów w administracji publicznej. - Trudno oszacować dokładnie, o ile wzrosłyby nasze przychody, gdyby zapowiadane na 2006 r. przetargi się odbyły, a ich warunki były lepsze, ale z pewnością jest to znacząca kwota - mówi Andrzej Kurek, dyrektor generalny NTT System.
Jego firma niedawno (razem z Optimusem, Action i PC Factory) skierowała list otwarty do władz państwowych. Napisano w nim, że wielu zamawiających ustala w specyfikacjach przetargowych niedozwolone zapisy, niezgodne z ustawą o zamówieniach publicznych, a także z obowiązującymi dyrektywami unijnymi. - Za wcześnie jeszcze, żeby mówić o efektach naszej inicjatywy, ale mamy nadzieję, że sytuacja zmieni się na lepsze - mówi A. Kurek. Według NTT System i innych największych producentów IT, urzędnicy stosują zapisy, które faworyzują jednych producentów, dyskryminując innych, i prowadzą do nadmiernego wydłużania procedur przetargowych. Spółki chcą między innnymi, by przeprowadzono z nimi konsultacje, aby ustalić zasady obiektywnego opisu sprzętu informatycznego. - Kiedy zasady będą jasne, będziemy mogli wygrywać przetargi - twierdzi A. Kurek.
NTT System chce zadebiutować na GPW w I kwartale 2007 roku. Prospekt emisyjny spółki trafił do Komisji Nadzoru Finansowego 19 grudnia. Oferującym akcje będzie Dom Maklerski IDMSA.
Za pieniądze ze sprzedaży akcji NTT System chce do końca 2007 r. zakończyć budowę nowej fabryki. To pozwoli firmie na podwojenie mocy produkcyjnych - do 400 tys. komputerów stacjonarnych rocznie. Zakład będzie mieć możliwość modułowej rozbudowy, zwiększającej produkcję nawet do 1,28 mln sztuk rocznie. Oprócz montowania komputerów stacjonarnych, będzie wytwarzał także m.in. serwery, laptopy oraz elektronikę użytkową (odtwarzacze MP3, telefony komórkowe). Część pieniędzy zostanie przeznaczona na sfinansowanie budowy centrum logistycznego.