Reklama

Emil Wąsacz ponownie pokieruje zarządem

Wracam do swoich obowiàzków i nie mam zamiaru rezygnowaç ze stanowiska prezesa

Publikacja: 02.01.2007 08:34

Od stycznia Emil Wąsacz znów będzie prezesem katowickiego Stalexportu. Pod koniec października, na wniosek E. Wąsacza, rada nadzorcza spółki zawiesiła go w obowiązkach prezesa do końca grudnia. Kierowanie firmą powierzyła wiceprezesowi Mieczysławowi Skołożyńskiemu. - Automatycznie wracam do kierowania spółką i nie zamierzam rezygnować z funkcji - zapewnia E. Wąsacz.

Dlaczego prezes zawiesił kierowanie Stalexportem? Ostatnie miesiące nie były dla niego najlepsze. Najpierw, pod koniec sierpnia, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, największy ówcześnie akcjonariusz spółki, próbował odwołać cały trzyosobowy zarząd. Funduszowi nie podobał się sposób, w jaki kierownictwo wyłoniło rzymską firmę Autostrade jako inwestora strategicznego (w tej sprawie trwa właśnie audyt Ernst & Young). Niedługo później, w połowie września, E. Wąsacz został zatrzymany przez CBŚ i doprowadzony do gdańskiej prokuratury. Ta zarzuciła mu nieprawidłowości, których miał się dopuścić kilka lat temu, kiedy jako minister skarbu prywatyzował PZU, Domy Towarowe Centrum i Telekomunikację Polską. Z tego powodu w listopadzie trafił przed Trybunał Stanu. Co prawda sprawa została umorzona z przyczyn formalnych, ale niedawno Sejm odwołał się do drugiej instancji Trybunału.

Teraz główną siłą w Stalexporcie nie jest już NFOŚiGW, tylko Autostrade. Włosi mają 21,7 proc. akcji i pięciu przedstawicieli w dziewięcioosobowej radzie nadzorczej. Fundusz kontroluje 11,4 proc. akcji i ma tylko jednego reprezentanta w nadzorze.

Czy nowy układ sił oznacza, że sprawa odwołania E. Wąsacza już nie wróci? Włosi byli postrzegani jako trzymający stronę prezesa w konflikcie z państwowym NFOŚiGW. Jednak Autostrade niewątpliwie musi się liczyć z szeroko pojętym Skarbem Państwa, co wynika ze specyfiki biznesu drogowego. Z drugiej strony, wcześniejsze zwolnienie prezesa wiązałoby się z kosztami - E. Wąsacza obejmuje ochrona przedemerytalna.

Być może kwestie personalne rozstrzygną się w czerwcu. Kadencja obecnego zarządu Stalexportu upływa ze zwołaniem zwykłego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które będzie zatwierdzać sprawozdanie finansowe za 2006 rok. Do tego czasu Włosi będą kontrolować już 50 proc. akcji Stalexportu, a część stalowa grupy będzie miała nowego właściciela.

Reklama
Reklama

Czy E. Wąsacz i pozostali członkowie zarządu zachowają stanowiska do końca kadencji? Kto pokieruje nowym, autostradowym Stalexportem? - To bardzo poufne informacje, o których nie mogę mówić. Zapewniam, że rada nadzorcza podejmie najlepsze dla Stalexportu decyzje - komentuje Galliano Di Marco, dyrektor do spraw rozwoju korporacyjnego Autostrade oraz przewodniczący rady nadzorczej katowickiego przedsiębiorstwa.

Sam zainteresowany nie chce na ten temat dywagować. - Jestem wynajętym menedżerem. Jak długo jeszcze będę pełnił obowiązki? Nie mnie to oceniać. Wiadomo, że pewne są tylko podatki i śmierć - komentuje E. Wąsacz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama