Od stycznia Emil Wąsacz znów będzie prezesem katowickiego Stalexportu. Pod koniec października, na wniosek E. Wąsacza, rada nadzorcza spółki zawiesiła go w obowiązkach prezesa do końca grudnia. Kierowanie firmą powierzyła wiceprezesowi Mieczysławowi Skołożyńskiemu. - Automatycznie wracam do kierowania spółką i nie zamierzam rezygnować z funkcji - zapewnia E. Wąsacz.
Dlaczego prezes zawiesił kierowanie Stalexportem? Ostatnie miesiące nie były dla niego najlepsze. Najpierw, pod koniec sierpnia, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, największy ówcześnie akcjonariusz spółki, próbował odwołać cały trzyosobowy zarząd. Funduszowi nie podobał się sposób, w jaki kierownictwo wyłoniło rzymską firmę Autostrade jako inwestora strategicznego (w tej sprawie trwa właśnie audyt Ernst & Young). Niedługo później, w połowie września, E. Wąsacz został zatrzymany przez CBŚ i doprowadzony do gdańskiej prokuratury. Ta zarzuciła mu nieprawidłowości, których miał się dopuścić kilka lat temu, kiedy jako minister skarbu prywatyzował PZU, Domy Towarowe Centrum i Telekomunikację Polską. Z tego powodu w listopadzie trafił przed Trybunał Stanu. Co prawda sprawa została umorzona z przyczyn formalnych, ale niedawno Sejm odwołał się do drugiej instancji Trybunału.
Teraz główną siłą w Stalexporcie nie jest już NFOŚiGW, tylko Autostrade. Włosi mają 21,7 proc. akcji i pięciu przedstawicieli w dziewięcioosobowej radzie nadzorczej. Fundusz kontroluje 11,4 proc. akcji i ma tylko jednego reprezentanta w nadzorze.
Czy nowy układ sił oznacza, że sprawa odwołania E. Wąsacza już nie wróci? Włosi byli postrzegani jako trzymający stronę prezesa w konflikcie z państwowym NFOŚiGW. Jednak Autostrade niewątpliwie musi się liczyć z szeroko pojętym Skarbem Państwa, co wynika ze specyfiki biznesu drogowego. Z drugiej strony, wcześniejsze zwolnienie prezesa wiązałoby się z kosztami - E. Wąsacza obejmuje ochrona przedemerytalna.
Być może kwestie personalne rozstrzygną się w czerwcu. Kadencja obecnego zarządu Stalexportu upływa ze zwołaniem zwykłego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które będzie zatwierdzać sprawozdanie finansowe za 2006 rok. Do tego czasu Włosi będą kontrolować już 50 proc. akcji Stalexportu, a część stalowa grupy będzie miała nowego właściciela.