Reklama

Elektrownia atomowa to konieczność

Rozmowa z Hanną Trojanowską, dyrektor departamentu spraw międzynarodowych i nowych technologii Polskich Sieci Elektroenergetycznych

Publikacja: 02.01.2007 08:52

Budowa elektrowni atomowej w Polsce w perspektywie najbliższych dziesięciu lat to fikcja czy rzeczywistość?

Myślę, że możemy już wręcz mówić o konieczności. Należy mieć świadomość, że bez energetyki atomowej nie uda się Polsce zaspokoić rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną. Z analiz przeprowadzonych przez PSE wynika, że do 2030 roku nasz popyt na energię elektryczną wzrośnie prawie dwukrotnie. Co więcej, będą zaostrzać się wymogi ochrony środowiska, a krajowy majątek wytwórczy starzeje się. Potrzebne więc będą nowe moce. Przy takiej perspektywie dużą zaletą elektrowni atomowych jest to, że energia w nich produkowana jest tańsza niż w innych, nawet nowoczesnych elektrowniach na paliwa kopalne.

Jednak początkowe nakłady inwestycyjne są ogromne...

Tak, to prawda, budowa jest naprawdę droga. Wystarczy popatrzeć na wydatki, jakie są ponoszone w innych krajach. Np. koszt elektrowni 1600 MW budowanej obecnie w Olkiluoto w Finlandii to 3 mld euro.

Jakie warunki trzeba spełnić, aby móc przystąpić do budowy elektrowni?

Reklama
Reklama

Z polskiego punktu widzenia najważniejsze wydaje się rozpoczęcie konsultacji na szczeblu rządowym, wyposażenie przedstawicieli rządu w argumenty za budową energetyki atomowej oraz społeczeństwa w wiedzę o tej energetyce. Musimy również wypracować metody współpracy między administracją rządową a samorządami, potencjalnymi inwestorami, przemysłem i nauką. W debacie musi aktywnie uczestniczyć strona społeczna. To, moim zdaniem, są naczelne zadania dla tych, którzy myślą o wprowadzaniu energetyki atomowej.

Od czego powinniśmy zacząć kampanię społeczną?

Odpowiedzialność za jej przeprowadzenie wziął na siebie rząd, w szczególności Ministerstwo Gospodarki. Dlatego to od resortu będzie zależał kształt kampanii, jej intensywność czy sposób jej przeprowadzenia. Wydaje mi się, że zadaniem PSE, jako potencjalnego inwestora elektrowni atomowej, będzie dostarczanie argumentów do dyskusji i analiz. Tego typu działania rozpoczęliśmy prawie dwa lata temu. Dysponujemy badaniami pozwalającymi na porównanie kosztów wytwarzania energii z różnych źródeł czy wyznaczenie optymalnego tempa rozwoju energetyki atomowej w Polsce.

Załóżmy zatem, że już po szeroko zakrojonej kampanii społecznej rządowi udaje się uzyskać szerokie poparcie społeczne dla budowy elektrowni jądrowej. Od czego trzeba zacząć?

Najpierw musimy dokonać przeglądu wszystkich komercyjnie dostępnych technologii jądrowych. Pierwsza polska elektrownia powinna rozpocząć pracę ok. roku 2021. Musi to być obiekt bezpieczny i opłacalny ekonomicznie. Do tego czasu rozwiązane powinny zostać problemy związane ze składowaniem zużytego paliwa. Dlatego myślę, że firma, która otrzyma rolę inwestora w pierwszej elektrowni atomowej, będzie musiała się solidnie do tej funkcji przygotować, choćby do zorganizowania przetargu na dostawcę bloku atomowego. Możemy oczywiście opierać się na doświadczeniach, jakimi kierują się kraje zaawansowane w technologii atomowej, takie jak np. Francja czy Finlandia.

Budowana przez PSE Polska Grupa Energetyczna jest wskazywana jako główny inwestor w dziedzinie energetyki atomowej w naszym kraju. Między innymi dlatego, że PSE współpracują w sprawach energetyki z Litwą.

Reklama
Reklama

- To prawda, potwierdziliśmy deklarację chęci wzięcia udziału w konsorcjum, które zbuduje elektrownię atomową w Ignalinie. Widzimy pełną otwartość potencjalnych partnerów (Litwy, Łotwy i Estonii - przyp. red.) na dalsze dyskusje i będziemy dążyli do tego, aby podczas następnego spotkania, które odbędzie się 9 stycznia, uzyskać pełne porozumienie. Potrzeba jeszcze wielu rozmów. Musimy ustalić, na jakich warunkach nasze partnerstwo miałoby funkcjonować.

Jakie warunki będą dla nas najlepsze?

Nie chciałabym dzisiaj definiować warunków optymalnych albo takich, przy których projekt jest dla nas nie do przyjęcia. Przy obecnym scenariuszu, to znaczy czterech partnerach, 25-proc. udział w inwestycji

wydaje się naturalny. Ale przy zmianie konfiguracji tego systemu będziemy też rozważać inne możliwości. Należy pamiętać, że budowa elektrowni atomowej w Ignalinie jest ważna dla wszystkich krajów mających uczestniczyć w projekcie. Chodzi nie tylko o wzmocnienie współpracy i zdobywanie wspólnych doświadczeń. To również kwestia naszego bezpieczeństwa energetycznego i zapewnienia dostaw energii po racjonalnych kosztach. Kolejną korzyścią jest ograniczanie emisji CO2 i poprawa struktury międzynarodowej wymiany energii elektrycznej.

A kiedy prace konstrukcyjne w Ignalinie mogą ruszyć?

Z analiz wynika, że system krajów bałtyckich jest w stanie "wchłonąć" 3000 MW. W związku z tym będzie to duża inwestycja, rozłożona w czasie. Strona litewska deklaruje, że pierwszy blok powinien ruszyć w 2015 roku. W Ignalinie istnieje już pewna infrastruktura, ale trudno na razie ocenić, w jakim stopniu mogłaby ona zostać wykorzystana do budowy nowej elektrowni. Pewne jest to, że będzie to zupełnie inna technologia niż ta, która tam jeszcze funkcjonuje. Przypomnę, że obecnie działający reaktor powinien zostać wyłączony do końca 2009 roku. W tym okresie prace konstrukcyjne przy nowym bloku będą już prawdopodobnie trwać.

Reklama
Reklama

W jaki sposób rozpoczyna się budowę elektrowni atomowej?

Na początku trzeba przeprowadzić szereg precyzyjnych i bardzo kosztownych badań technicznych, sejsmicznych, hydrologicznych i innych. Są one konieczne ze względów bezpieczeństwa lokalizacji reaktora w danym miejscu. Prace budowlane są bardzo skomplikowane, tak jak w każdym obiekcie energetycznym. Chodzi tu o stabilność i bezpieczeństwo pracy urządzeń.

Udział Polski w budowie elektrowni w Ignalinie jest oceniany jako korzystny dla nas ze względu na doświadczenie, które mogą zdobyć nasze firmy i zatrudnieni w nich pracownicy. Do jakiego stopnia moglibyśmy wzorować się na Litwinach przy budowie swojej elektrowni?

Myślę, że to będzie zależało od stopnia aktywizacji polskiego przemysłu, który potencjalnie weźmie udział w projekcie litewskim. Dowiemy się przy tej okazji, w jakim stopniu ten udział jest możliwy i jak duże będzie zainteresowanie polskich firm.

Na jakie branże naszej gospodarki najbardziej może oddziaływać budowa elektrowni w Ignalinie, a później również w Polsce?

Reklama
Reklama

Chodzi tu nie tylko o firmy budowlane czy transportowe, ale też o te, które zajmują się

budową rurociągów, elementów automatyki, urządzeń elektrycznych i tego wszystkiego, co wykorzystywane jest w obiegu wtórnym elektrowni. W energetyce konwencjonalnej mamy w tych dziedzinach osiągnięcia na bardzo wysokim poziomie. I warto byłoby je wykorzystać. Sam reaktor prawdopodobnie będzie pochodził z kraju dostawcy. Światowe praktyki są takie, że firma sprzedająca blok dostarcza go razem z całym oprzyrządowaniem. Docierają do nas sygnały o polskich akcentach w inwestycjach atomowych. Z tego, co mi wiadomo, polska firma zajęła się w fińskiej elektrowni w Olkiluoto wykonaniem stalowej wykładziny osłony bezpieczeństwa budynku reaktora. Również polskie firmy projektowe dostały kilka, co prawda drobnych, zleceń, ale również są włączone w ten proces.

Czy Polska Grupa Energetyczna będzie jedyną polską firmą dysponującą elektrownią atomową? Jeżeli tak, to czy jej przewaga nad pozostałymi grupami nie będzie miażdżąca? I co z warunkami finansowymi? Przecież PGE będzie spółką giełdową...

Jest jeszcze za wcześnie, aby móc jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania.

Gdzie, Pani zdaniem, powinniśmy zbudować pierwszą elektrownię atomową w Polsce?

Reklama
Reklama

W połowie lat 80. najszersze badania zostały przeprowadzone dla dwóch lokalizacji: Żarnowca i Klempicza. Jednak od tego czasu realia bardzo się zmieniły. Jesteśmy obecnie w trakcie przeprowadzania audytu prawnego na temat tego, co polskie prawo mówi o budowie elektrowni atomowej. Jego wyniki pokażą, w jaki sposób poprawić przepisy, aby móc przystąpić do działania. Prawo nie odnosi się do tego, kim powinien być inwestor, jak powinien być zorganizowany ani czym kierować się przy wyborze technologii. Jeżeli to ma być jednorazowy zryw, to tak duże zaangażowanie dla przemysłu i świata nauki nie jest potrzebne. Natomiast jeśli myślimy o kolejnych krokach i dalszym rozwoju energetyki atomowej, to trzeba brać pod uwagę przestawienie na zupełnie inne tory polskiego świata naukowego i przemysłu.

W jakim tempie powinna rozwijać się energetyka atomowa w Polsce?

- Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że pierwszy blok jądrowy powinien się pojawić ok. 2021 roku. Do 2030 roku powinno powstać co najmniej 4,5 tys. MW mocy wytwórczych właśnie w energetyce atomowej. Uwzględniliśmy w naszych analizach zarówno wymagania ochrony środowiska, jak i np. to, że polska gospodarka mogłaby nie znieść gwałtownego rozwoju energetyki atomowej ze względu na nakłady i organizację. Do budowy elektrowni jądrowej trzeba się porządnie przygotować. Okres budowy trwa obecnie co najmniej pięć lat. Oczywiście jeśli buduje się w pewnej sekwencji, to przy kolejnych blokach powstających obok siebie ulega on skróceniu.

Jak te moce wytwórcze powinny zostać rozmieszczone na terytorium Polski?

Jest za wcześnie, aby mówić o szczegółach. Bez większego ryzyka mogę jednak powiedzieć, że zbudowanie w jednym miejscu np. dwóch bloków o łącznej mocy 3000 MW byłoby w pełni zasadne. Ale już przy 4,5 tys. MW w jednym miejscu nie warto byłoby się upierać.

Reklama
Reklama

A co z paliwem jądrowym? Jego ceny na światowych rynkach cały czas rosną.

To oczywiste, choćby dlatego, że rośnie na nie popyt. Drożeją zresztą także inne nośniki energii, przede wszystkim ropa i gaz. Należy jednak pamiętać, że wzrost kosztów wytwarzania energii w elektrowni atomowej wywołany wzrostem cen paliwa jądrowego jest nieznaczny. Wynika to stąd, że niewielki jest udział kosztu paliwa jądrowego w całkowitym koszcie energii elektrycznej. Znacznie wyższy jest np. w technologiach gazowych. Dla przykładu - dwukrotny wzrost ceny gazu powoduje, że cena energii elektrycznej z niego wytwarzanej rośnie co najmniej o 70 proc. Natomiast taki sam wzrost ceny paliwa w elektrowni atomowej powoduje wzrost ceny energii elektrycznej jedynie o 12 proc.

Dziękuję za rozmowę.

fot. andrzej cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama