Fakt, że Niemcy nie są już w ogonie Europy i niemiecka koniunktura znacznie się poprawiła, jest już powszechnie znany. Także wśród osób, które nie czytają systematycznie sekcji gospodarczych gazet. Rynek akcji oraz wskaźniki gospodarcze odnotowują coraz to nowe wzrosty. Liczba bezrobotnych, po raz pierwszy od dłuższego czasu, spadła poniżej czterech milionów.
Powszechne przekonanie, że koniunktura tym razem idzie w górę, wynika niewątpliwie ze sposobu, w jaki informacje na ten temat są przekazywane opinii publicznej. Dlatego ocena rzeczywistej dynamiki wzrostu wymaga dużego wyczucia.
Wskaźniki dotyczące rozwoju koniunktury w przyszłych miesiącach nie pomogą w wyjaśnieniu sytuacji, gdyż ze względu na planowany (największy dotychczas) wzrost podatku od towarów i usług (VAT) mogą być znacznie zniekształcone. Już wiosną w badaniach dotyczących oczekiwanych wyników gospodarczych pojawią się spodziewane efekty wzrostu podatku: pod koniec roku zaobserwowaliśmy wymuszony wzrost zakupów, zwłaszcza długotrwałych dóbr konsumpcyjnych, natomiast na początku 2007 r. odnotujemy odpowiedni spadek popytu. Ceny wzrosły częściowo jeszcze przed końcem roku, ale głównie pójdą w górę po 1 stycznia lub później. W ostatnich miesiącach powyższe oczekiwania potwierdziły się i mają wpływ także na oceny aktualnej sytuacji.
Nie ulega wątpliwości, że popyt zwiększony przed końcem roku ze względu na planowany wzrost podatku spowoduje analogiczny spadek popytu bezpośrednio po nowym roku. Skala tego zjawiska jest trudna do przewidzenia. Dlatego z pewnością dopiero po upływie kilku miesięcy roku 2007 będzie można ocenić właściwą tendencję wzrostu popytu, eliminując popyt generowany przez planowany wzrost podatku VAT. Nie ulega także wątpliwości, że w nowym roku popyt spadnie nie tylko o popyt pokryty wcześniejszymi zakupami zrealizowanymi w roku 2006. Wzrost podatku VAT i inne dodatkowe obciążenia odbiją się negatywnie na budżetach gospodarstw domowych. Według naszych obliczeń, przychody przeznaczane w przeciętnym gospodarstwie domowym na konsumpcję zmniejszą się w roku 2007 o ponad 700 euro.
To prawdziwe szczęście, że ten hamujący wpływ polityki podatkowej przypada w momencie dynamicznego wzrostu koniunktury. Dzięki temu ryzyko załamania silnej tendencji wzrostowej jest niewielkie. Przedsiębiorstwa realizują inwestycje i krótki okres spadku popytu nie zdoła ich załamać. Inwestycje budowlane mają już za sobą długi okres zastoju o charakterze strukturalnym i w związku z tym nie należy spodziewać się w tej branży ponownego załamania. Istnieją realne szanse, że po okresie stagnacji w roku 2007 ponownie osiągnięty zostanie wzrost gospodarczy na poziomie około 2 procent. Wtedy wzrośnie także szacunkowa wartość wzrostu niemieckiego potencjału produkcyjnego, która ostatnio kształtowała się nawet na poziomie poniżej jednego procenta. Niewątpliwie jednak etap konsolidacji i sanacji, przez jaki przeszły w ostatnich latach przedsiębiorstwa w Niemczech, przyniesie owoce, które na pewno szybko nie zwiędną.