Urzędnicy zajmujący wysokie stanowiska mogą nie dostać dodatkowego wynagrodzenia rocznego (czyli tzw. "trzynastki") za 2006 rok. Zgodnie z prawem powinno ono zostać im wypłacone do końca I kwartału tego roku. Jest to jednak zagrożone, bo brakuje podstawy prawnej do przekazania im dodatkowej pensji.
Wszystko przez ustawę o państwowym zasobie kadrowym, która weszła w życie w październiku ub. r. Stworzyła ona nowy twór - PZK - z którego mają się rekrutować najważniejsi urzędnicy, łącznie z prezesami urzędów centralnych. Tym samym spod ustawy o służbie cywilnej wyjęła m.in. 66 dyrektorów generalnych, 1670 dyrektorów departamentów i ich zastępców w ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich oraz inspekcjach, a także ponad 2000 kierowników. W starym porządku prawnym to właśnie ona gwarantowała wypłacenie dodatkowego wynagrodzenia. A w nowej ustawie rząd zapomniał przyznać urzędnikom ten przywilej.
Dlatego też w Kancelarii Premiera (to właśnie on po likwidacji Urzędu Służby Cywilnej przejął kontrolę nad aparatem urzędniczym) powstał pod koniec grudnia projekt nowelizacji ustawy o państwowym zasobie kadrowym. W pilnym trybie został skierowany do Sejmu i dziś Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przeprowadzi pierwsze czytanie noweli.
Oprócz uregulowania spraw związanych z "trzynastką", projekt przedłuża do końca tego roku ważność przepisów o kształtowaniu wynagrodzeń dla urzędników na najwyższych stanowiskach. Wszystko przez to, że w Kancelarii Premiera rozpoczęły się prace nad zmianą ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń, która ustali nową wysokość tzw. kwoty bazowej (na jej podstawie wyznaczane są pensje w administracji).