A kcje Suezu podczas pierwszej sesji w nowym roku osiągnęły rekordową cenę 40,50 euro. Sprawił to francuski miliarder Francois Pinault. Wczoraj kontrolowana przez niego firma inwestycyjna Artemis oświadczyła, że chce zachować wszystkie opcje związane z możliwą ofertą przejęcia kontroli nad Suezem. Oznacza to, że nie wyklucza wrogich kroków wobec kierownictwa spółki, która jest drugą na świecie firmą wodociągową i liczy się w grze na europejskim rynku energetycznym.
Wtorkowy komunikat Artemisu był reakcją na żądanie nadzoru rynku finansowego (AMF), który domagał się, żeby Pinault zajął stanowisko po publikacji magazynu "Capital" o możliwej wrogiej ofercie przejęcia Suezu za 70 miliardów euro (92 miliardy dolarów). Presję w tej sprawie na AMF wywierało kierownictwo Suezu. W ten sposób chciało zmusić francuskiego miliardera do odkrycia kart.
Fuzja z przeszkodami
Spekulacje na ten temat pojawiają się od kilku tygodni. Wzmagają je trudności w realizacji połączenia Suezu z Gaz de France, spółką gazową kontrolowaną przez rząd francuski. Inicjatorem tej transakcji był premier Dominique de Villepin. Szef rządu chciał chronić Suez przed włoskim Enelem. Włoski potentat energetyczny wykazywał zainteresowanie belgijskim Electrabelem (akcjonariusz elektrowni w Połańcu), którego właścicielem jest Suez.
Kupić i dobrze sprzedać