Poziom bezpieczeństwa Polski i Polaków będzie jeszcze wyższy, niż był dotychczas - zapewnił wczoraj na konferencji prasowej wiceminister gospodarki Piotr Naimski. PiS-owski rząd już od ponad roku dba o to, byśmy wszyscy czuli się bezpiecznie, teraz jednak wymyślił coś, co jeszcze bardziej poprawi nasze samopoczucie - mają wzrosnąć nasze zapasy gazu ziemnego i ropy naftowej oraz produktów ropopochodnych.
Wiadomość ta uradowałaby oczywiście całe społeczeństwo, gdyby nie jedno małe "ale". Za jeszcze wyższy poziom bezpieczeństwa trzeba będzie bowiem zapłacić, co przyznał wczoraj Piotr Naimski. Okazuje się, że wzrosną ceny detaliczne paliw.
O tym, że ceny na stacjach benzynowych pójdą w tym roku w górę, wiedziało od dawna każde polskie dziecko. Dla wszystkich jest oczywiste, że wyższe koszty, wynikające z podniesienia podatku akcyzowego, przerzucane są właśnie na klientów. Tylko dlaczego przedstawiciele władz przekonują, że spodziewany wzrost cen związany jest właśnie z kwestiami bezpieczeństwa energetycznego kraju, a nie wspominają o akcyzie? A bezpieczeństwo rząd musi poprawiać, bo tego chce społeczeństwo i do tego ugrupowania koalicyjne zobowiązały się jeszcze przed wyborami.
Do czego może doprowadzić zaniedbanie w tej dziedzinie, Rosjanie aż nazbyt dobitnie pokazali w ostatnich dniach grudnia Białorusinom. My nie możemy dopuścić do takiej sytuacji.
I całe szczęście, że Polacy mogli popatrzeć na niedawne rosyjsko-białoruskie potyczki gazowe. Gdyby ich nie było rząd mógłby mieć pewne trudności z uzasadnieniem konieczności zwiększenia zapasów paliw.