Reklama

Rząd jest "do przodu" o 5 mld zł

Publikacja: 04.01.2007 07:48

Deficyt budżetu na koniec 2006 r. wyniesie 25-26 mld zł - poinformowała wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska. Szacunki resortu wskazują, że dochody państwa były większe o 2,5 mld zł od zaplanowanych w ustawie budżetowej 195,3 mld zł. Rząd zaoszczędził też 2,8 mld zł z 225,8 mld zł przewidywanych do wydania.

Ministerstwo Finansów zastrzega, że bazuje na danych z 29 grudnia, dlatego też ostateczny bilans może się jeszcze nieznacznie zmienić (opublikowany będzie około 20 stycznia). Ale już teraz wiadomo, że rzeczywisty niedobór w kasie państwa okazał się około 5 mld zł niższy niż założone w budżecie 30,55 mld zł. Wcześniejsze szacunki resortu wskazywały na możliwość osiągnięcia wyniku lepszego o 3-3,5 mld zł.

Ostatnio niższy niż ubiegłoroczny deficyt notowaliśmy w 2000 r. Rządowi nie udało się jednak zachować trwającej od tego czasu tendencji, zgodnie z którą stosunek deficytu zrealizowanego do zaplanowanego był coraz mniejszy. W 2005 r. niedobór w kasie państwa wyniósł 28,35 mld zł, czyli 81 proc. wartości zapisanej w budżecie. Szacunki każą przypuszczać, że w zeszłym roku było to 82-85 proc.

W budżecie na ten rok rząd założył podobny niedobór, co roku temu - 30 mld zł. Zdaniem ekonomistów, tym razem resortowi finansów trudno będzie uzyskać równie dobry wynik końcowy, jak w 2006 r. - Podstawowe założenia, które posłużyły konstruowaniu dochodów i wydatków, są na ten rok bardziej optymistyczne. To oznacza, że niełatwo będzie osiągnąć wpływy podatkowe wyższe od planowanych - mówi Urban Górski, ekonomista Banku Millenium. Przy projektowaniu budżetu na 2006 r. MF założyło, że wzrost PKB wyniesie 4,3 proc. W rzeczywistości wzrost gospodarczy był o co najmniej 1,2 pkt procentowego większy. Tegoroczny plan finansów państwa stworzono przy założeniu, że produkt krajowy będzie rósł w tempie 4,6 proc. rocznie. Wielu analityków nie wierzy, aby i tym razem niedoszacowanie mogło być tak wielkie. - Spodziewamy się spowolnienia rekordowego tempa wzrostu gospodarki światowej, co nie będzie obojętne również dla kondycji ekonomicznej Polski. Z tego też powodu trudno przy- puszczać, że rządowi uda się osiągnąć tak spektakularny wynik, jak w 2006 r. - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Opinie analityków potwierdzają reakcje inwestorów. Rentowność polskich obligacji wprawdzie spadała (rosły ceny papierów), ale zaledwie o około 0,04 pkt proc. - Choć informacja o mniejszym deficycie jest pozytywna dla rynku, to już wcześniej została uwzględniona w cenie papierów skarbowych. Mniej więcej od września inwestorzy mogli się bowiem zaznajomić z szacunkami, wskazującymi na korzystne tendencje - tłumaczy U. Górski.

Reklama
Reklama

Ekonomiści nie spodziewają się także, by dobre dane o wykonaniu budżetu wpłynęły na zmianę negatywnej opinii o stanie polskich finansów publicznych w Brukseli. - W ostatnim roku nie mieliśmy do czynienia ze strukturalnymi zmianami w polskim budżecie. A na te aspekty zwraca właśnie uwagę KE, oceniając kondycję finansową danego państwa - wyjaśnia Ł. Tarnawa. Dowodem na to, że nie jest najlepiej, jest stale rosnące zadłużenie państwa. Po trzech kwartałach 2006 r. zadłużenie sektora finansów publicznych wynosiło 503,7 mld zł i zbliżyło się do tzw. pierwszego pułapu, po przekroczeniu którego trzeba uruchomić odpowiednie procedury ostrożnościowe- 50 proc. PKB. Ekonomiści nie obawiają się jednak, że mogą być problemy z wykonaniem budżetu w tym roku. Dodatkowo wskazują na wysoką - prawie 20 mld zł - rezerwę płynnościową w gestii Ministerstwa Finansów.

REUTERS

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama