BWE szuka inwestora od lat. W przeszłości rozmawiano już z bankami z Niemiec,
Turcji, a nawet Jordanii
- bezskutecznie
Bank Współpracy Europejskiej, który - wydawało się jeszcze pod koniec ub.r. - był bliski pozyskania nowego, strategicznego inwestora, może mieć kłopoty z pozyskaniem pieniędzy na dalszą działalność. Jak podawaliśmy w listopadzie, wrocławski BWE, jeden z najmniejszych krajowych banków, finalizował rozmowy z jednym z zagranicznych banków. Dla niego BWE przygotował nową emisję akcji o wartości od 50 do 100 mln zł, która podreperowałaby kondycję finansową banku, a nowemu akcjonariuszowi dawałaby ponad 50 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy BWE. Bank, kontrolowany przez należącą do znanego biznesmena Aleksandra Gudzowatego spółkę Bartimpex, w ostatnich latach przeżywał bowiem spore problemy finansowe - w ostatnich 4 latach bank stracił łącznie blisko 100 mln zł. Musiał też obniżyć fundusze własne, by choć częściowo pokryć straty, a jego działalności od lat wnikliwie przygląda się Komisja Nadzoru Bankowego. Stąd pomysł, by pozyskać akcjonariusza, który wyłożyłby pieniądze na nową emisję.
Jednak na półtora miesiąca przed terminem zamknięcia emisji (22 lutego) okazuje się, że zarząd wciąż nie ma ostatecznego kandydata na inwestora dla BWE. - Prowadzone są zaawansowane rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Jednakże z uwagi na dobro prowadzonych rozmów jesteśmy zmuszeni wstrzymać się do końca stycznia br. z ujawnianiem szczegółów negocjacji - powiedział nam Ireneusz Kasner, prezes BWE. Szczegółów rozmów nie chce też komentować główny akcjonariusz BWE - Bartimpex (ma nieco ponad 58 proc. akcji banku). Za negocjacje odpowiada bowiem sam Aleksander Gudzowaty, który w firmie pojawi się dopiero w przyszłym tygodniu. Czy przyprowadzi on nowego, większościowego akcjonariusza - nie wiadomo. BWE inwestora finansowego szuka już bowiem od kilku lat. Wśród potencjalnych kupców wymieniane były już w przeszłości banki niemieckie, tureckie czy nawet jordański.