Dziś Sławomir Skrzypek, prezydencki kandydat na prezesa NBP, weźmie udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Tak zacznie trzydniowy maraton, którego finałem będzie głosowanie na plenarnym posiedzeniu Sejmu. Pomiędzy spotkaniem z posłami w KFP i plenarnym posiedzeniem Sejmu Skrzypek będzie jeszcze pielgrzymował po klubach poselskich.
Samoobrona i Liga Polskich Rodzin zapowiedziały, że właśnie po "klubowych" spotkaniach będą decydować o tym, czy opowiedzą się za kandydaturą zgłoszoną przez prezydenta (w sobotę Andrzej Lepper zapowiedział, że jego partia prawdopodobnie poprze kandytaturę Skrzypka). Gdyby którakolwiek partia koalicyjna nie zdecydowała się jednak zagłosować za Skrzypkiem, nie zostanie on prezesem NBP.
Posiedzenie komisji będzie pierwszą okazją do zapoznania się z poglądami kandydata na gospodarkę od momentu ogłoszenia jego nazwiska
przez Kancelarię Prezydenta. W oświadczeniu, które towarzyszyło nominacji, Skrzypek zapowiedział, że "będzie dbał o wartość polskiego pieniądza". - Opowiadam się za stabilną i wiarygodną polityką pieniężną. Jestem przeciwnikiem gwałtownych zmian w tym zakresie. Jeżeli nie będzie to pociągało za sobą ryzyka wzrostu inflacji, będę także brał pod uwagę wzrost gospodarczy - dodał.
Analitycy wskazywali, że ta wypowiedź świadczy tylko o tym, że kandydat na prezesa NBP zna konstytucję i ustawę o banku centralnym, bo tylko przytoczył zapisane tam cele działania banku centralnego. Pierwsze oświadczenie Sławomira Skrzypka nie pozwalało ocenić jego zamiarów dotyczących np. polityki pieniężnej.