Tylko pierwsza sesja nowego roku zakończyła się spektakularnym wzrostem, który jednak przypisywać można chyba tylko stosunkowo niewielkiej płynności i nieobecności części inwestorów w okołoświątecznym okresie. Kolejne dni dowiodły, że styczeń wcale nie musi przynieść zysków, zwłaszcza po wyjątkowo długim i obfitym w zyski "rajdzie św. Mikołaja"... Duża w tym rola wydarzeń związanych z rynkami surowcowymi - mam tu na myśli głównie spadek ceny miedzi, a także kolejne kłopoty z zaopatrzeniem naszego kraju w surowce energetyczne. Powtarzające się rok w rok problemy mogą w końcu przełożyć się na większe premie za ryzyko oczekiwane przez inwestorów giełdowych w przypadku akcji PKN, PGNiG czy w mniejszym stopniu Lotosu.

Innym czynnikiem ryzyka jest teraz sytuacja na rynkach zagranicznych. Indeksy amerykańskie wzrosły o blisko 20 proc. w ciągu pół roku bez większej korekty, a obecnie trwa konsolidacja. A wszystko to w przededniu oczekiwanego spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego (bardziej drastyczny scenariusz "twardego lądowania" nie jest na razie zbyt prawdopodobny). Trzeba też pamiętać, że osłabienie na rynkach surowcowych historycznie sprzyja relatywnemu pogorszeniu zachowania "emerging markets" względem rynków rozwiniętych.

Czy już teraz możliwa jest większa korekta, o której mówi i pisze wielu komentatorów i zarządzających? Chyba nie liczyłbym na to. Wydaje się, że nastrój wśród uczestników rynku nie jest najlepszy; wielu graczy spodziewa się korekty i można przypuszczać, że zdążyli już dostosować swoje portfele do oczekiwań. Patrząc kontrariańsko, można by spodziewać się "nieklasycznego" zachowania rynku. Dlatego myślę, że osiągnięcie poziomu 47-48 tys. pkt przez WIG mogłoby zostać wykorzystane do zakupów przed jeszcze jedną falą zwyżki. Nie zmienia to mojego przeświadczenia o nieuchronności większej korekty w I półroczu br. Z tego względu inwestorzy o większej awersji do ryzyka będą zapewne w najbliższym czasie podchodzić do swych inwestycji bardziej selektywnie - dotyczy to również kolejnych spółek sprzedawanych na rynku pierwotnym.