Dwa dni po Bożym Narodzeniu prezydent Lech Kaczyński udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera", w którym, jak podały krajowe media, między innymi wypowiedział się w sprawie wejścia Polski do strefy euro. W kilku zdaniach podzielił się swoimi wątpliwościami w sprawie terminu przyjęcia waluty europejskiej, wynikającymi z faktu, że "Polska jest krajem biednym w porównaniu z europejskimi standardami", oraz z obaw przed ryzykiem inflacji. Według prezydenta, "wejściu do strefy euro może towarzyszyć ryzyko gwałtownego podniesienia cen, jak to miało miejsce we Włoszech".
Ryzyko inflacyjne jest najczęściej podawanym argumentem przez polityków przeciwnych szybkiemu wchodzeniu Polski do strefy euro. Ponieważ prezydent przytoczył przykład Włoch, warto przyjrzeć się zmianom wskaźnika cen w tym kraju w okresie wprowadzania wspólnej waluty europejskiej, czyli w okolicach początku roku 2002.
Rocznik statystyczny Głównego Urzędu Statystycznego podaje, że w roku 2002 inflacja we Włoszech wyniosła 2,5 proc., co było rezultatem lepszym niż 2,8 proc. w roku 2001 (poprzedzającym wprowadzenie euro), i 2,7 proc. w roku 2003. Bardziej szczegółowe dane Eurostatu, biura statystycznego Unii Europejskiej, pokazują, że inflacja w styczniu 2002 roku wyniosła we Włoszech 0,0 proc., w Niemczech 1 proc., a w Belgii 0,9 proc. Generalnie inflacja we Włoszech w momencie wprowadzania euro była zbliżona do średniej dla krajów strefy euro.
Trudno jest dyskutować z oficjalnymi statystykami, można natomiast zastanowić się nad ich interpretacją i nad źródłami dość powszechnego przekonania, że wprowadzenie euro prowadzi do ryzyka ożywienia inflacji. Przekonanie takie wyrażają tak zwani zwykli ludzie, a nie ekonomiści zajmujący się badaniem procesów inflacyjnych.
Analizy źródeł inflacji w krajach dwunastki w 2002 roku przeprowadzone przez Eurostat pokazują, że ze wzrostu cen o 2,3 proc. zaledwie 0,12-0,29 proc. przypada na działanie "czynnika euro". Inaczej mówiąc, wprowadzenie euro było odpowiedzialne w minimalnym stopniu za wzrost inflacji. Reszta wzrostu cen wynika z normalnych czynników, takich jak wpływ pogody, cen energii i zwyżki stawek podatków akcyzowych. Podobne badania dla 2001 roku nie wskazały na wyprzedzające podnoszenie cen sprzed 1 stycznia 2002 roku.