Zaostrza się konflikt pomiędzy resortem gospodarki a górniczymi związkami zawodowymi, dotyczący kształtu rządowej strategii dla górnictwa. Wczoraj szefowie 13 central związkowych zdecydowali, że 18 stycznia we wszystkich kopalniach zostanie przeprowadzone referendum w sprawie strajku generalnego. Miałby on rozpocząć się 1 lutego. Wcześniej, bo na 24 stycznia, związkowcy planują przeprowadzenie 24-godzinnego strajku ostrzegawczego.
Od poniedziałku w kopalniach obowiązuje pogotowie strajkowe. Ogłoszono je po zakończonych w piątek społecznych konsultacjach rządowej strategii. Niepokój związkowców budzą m.in. zapowiedzi prywatyzacji kopalń, zmian w układach zbiorowych pracy czy też powiązania wzrostu płac z wydajnością pracy. - Jedyną możliwością odwołania akcji strajkowej jest natychmiastowe podjęcie rozmów ze strony przedstawicieli rządu - mówi Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności. W rozmowach mieliby wziąć udział szefowie resortów gospodarki i skarbu, bo z Pawłem Poncyliszem, wiceministrem gospodarki, który odpowiada za górnictwo, związkowcy nie chcą już rozmawiać.
Jak ocenia P. Poncyliusz, jeśli zapowiadany strajk potrwałby dłużej, to doprowadziłoby to do upadłości Kompanii Węglowej i idących w miliony złotych strat finansowych.
PAP