Od kilku dni klienci Domu Maklerskiego X-Trade Brokers mogą inwestować w opcje na indeks WIG20. Od pewnego czasu mają też dostęp do kontraktów CFD (działają one podobnie jak kontrakty terminowe) na główny indeks GPW.
Nie są to jednak te same derywaty, co notowane na giełdzie. XTB tworzy własne instrumenty pochodne. Te, które są oparte na notowaniach indeksu WIG20, mają symbol PLNCASH. X-Trade daje inwestorom więcej możliwości niż GPW, jeżeli chodzi o handel opcjami. Można przebierać w dużej liczbie terminów i kursów wykonania. Można też samemu ustalić mnożnik tych instrumentów (podobnie w przypadku kontraktów CFD). W dniu wykonania kurs rozliczeniowy opcji stworzonych przez XTB jest równy kursowi indeksu WIG20 na zakończenie notowań ciągłych (na GPW).
Rynek organizowany przez XTB jest rynkiem kierowanym cenami. Oznacza to, że w arkuszu zleceń widoczne są tylko oferty domu maklerskiego. Inwestorzy mogą składać swoje zlecenia, z kursem innym niż rynkowy, ale nie są one widoczne w arkuszu, a odpowiedzieć na nie może tylko X-Trade.
Rynek kierowany cenami, w przeciwieństwie do rynku kierowanego zleceniami (np. rynek notowań ciągłych GPW), ma tę wadę, że to, z jakim spreadem (różnicą między ofertą sprzedaży a ofertą kupna) są notowane instrumenty, zależy tylko od animatora - w tym przypadku od XTB. To natomiast może stwarzać zagrożenie, że w przypadku dużych zawirowań na GPW, XTB może rozszerzać spread (dla własnego bezpieczeństwa), co nie będzie korzystne dla inwestorów.
Maksymilian Skolik, dyrektor Departamentu Tradingu w X-Trade Brokers, zapewnia, że jego firmie zależy na maksymalnej wiarygodności i dlatego w specyfikacjach podane są spready, z jakimi powinny być notowane dane instrumenty (dla kontraktów na WIG20 jest to 7 punktów). - Odstępstwa od tego zdarzają się wyjątkowo rzadko - twierdzi.