Reklama

Byli menedżerowie banków PKO BP i BPH szukają pracy

Ostatnie zawirowania w zarządach dwóch czołowych banków sprawiły, że bez pracy pozostaje wielu uznanych specjalistów. To szansa dla konkurencji na wzmocnienie własnych ekip. Jednak o jakichś spektakularnych transferach zarządzających wspomnianymi instytucjami na razie nie słychać

Publikacja: 15.01.2007 08:51

Pierwsza w rozsypkę poszła kadra menedżerska Banku BPH. To efekt zapowiedzianego na ten rok podziału spółki, w wyniku którego jedna część zostanie włączona do Pekao, a druga sprzedana. Duża grupa bankowców z BPH postanowiła nie czekać na podział i z bankiem pożegnała się wcześniej. Na rozstanie z pracodawcą zdecydowała się zarówno część ścisłego kierownictwa, jak i menedżerowie średniego szczebla.

Prezes odchodzi ostatni

- A na co miałem czekać? Przyszłość BPH, mimo różnych zapewnień, wciąż pozostaje niepewna - mówi były pracownik BPH, który niedawno przeniósł się do mniejszego banku. Jak przyznaje prezes BPH Józef Wancer, w ostatnim czasie spółkę opuściło już kilkudziesięciu menedżerów. Sam Wancer natomiast nie zamierza odchodzić z firmy, którą kieruje blisko sześć lat.

Jako jedni z pierwszych z BPH pożegnali się szef pionu detalicznego Wojciech Sobieraj oraz dyrektor finansowy Mirosław Boda. Ten ostatni znalazł sobie już pracę jako wiceprezes ING Banku Śląskiego. Sobieraja wiąże natomiast do lipca umowa z BPH o zakazie podjęcia pracy u konkurencji (czyli w innym banku). Z naszych informacji wynika, że dostał on już kilka propozycji z innych branż, w tym z zagranicy. Były wiceprezes chce jednak wrócić do bankowości, z tym że, według jego słów, "nie będzie to raczej ani BPH, ani Pekao". Nieoficjalnie mówi się, że w swoich szeregach chętnie widziałoby go Millennium, które w ostatnich dniach przejęło już kluczową grupę specjalistów BPH odpowiedzialnych za bankowość transakcyjną.

Pracy wciąż szuka Mariusz Grendowicz, który pod koniec roku zrezygnował z kierowania pionem korporacyjnym BPH. - To świetny fachowiec i nie sposób nie docenić tego, co zrobił w BPH (bank był drugim najczęściej wybieranym przez przedsiębiorstwa, według niedawnych badań GfK Polonia - przyp. red.), ale mamy już własny dobry zespół do obsługi przedsiębiorstw - usłyszeliśmy w jednym z dużych banków. Co ciekawe, gdy pytaliśmy o byłego wiceprezesa BPH, podobne opinie usłyszeliśmy i w innych instytucjach. M. Grendowicz nie dostał też propozycji przejścia do Pekao. Z informacji "Parkietu" wynika natomiast, że takie oferty otrzymali od Włochów z UniCredit (większościowych udziałowców zarówno BPH, jak i Pekao) jego byli koledzy z zarządu BPH - Katarzyna Niezgoda (odpowiada za pion kadr) oraz Mirosław Boniecki (szef skarbu). Oboje je przyjęli i w tym roku przeniosą się z ulicy Towarowej w Warszawie (siedziba BPH) do nieodległego budynku przy ulicy Grzybowskiej, gdzie mieści się siedziba Pekao.

Reklama
Reklama

Dymisje z lustracją w tle

Zupełnie inne podłoże, ale nie na mniejszą skalę, ma ostatni exodus szefów PKO BP. Rozpoczął go prezes Andrzej Podsiadło, który odszedł z banku, nie zgadzając się na ruchy kadrowe, forsowane przez "szarą eminencję" PKO BP, ówczesnego wiceprezesa Sławomira Skrzypka. Sam Podsiadło przyznał jednak, że na bankową emeryturę się nie wybiera i z chęcią zatrudniłby się jeszcze w którymś z banków komercyjnych (w PKO BP, jako spółce z udziałem Skarbu Państwa, zarobki prezesa ogranicza ustawa kominowa). Czy były szef PKO BP znalazł już nowego pracodawcę, tego nie wiadomo. Sam zainteresowany milczy, zasłaniając się faktem, że umowa z byłym pracodawcą wiąże go jeszcze do końca stycznia.

Gdy obecny prezes NBP, po dymisji Podsiadły, na kilka miesięcy objął oficjalnie rządy w PKO BP, karuzela kadrowa rozkręciła się na dobre. Jako pierwszy spadł z niej dopiero co dokooptowany do zarządu Jarosław Myjak, który miał opracować nową strategię dla banku. Jako powód rezygnacji podał zarzuty, że skłamał w swoim oświadczeniu podczas lustracji kadr spółki, jaką zarządził Sławomir Skrzypek. Sam Myjak więcej energii poświęca teraz obronie własnego dobrego imienia i planowanemu procesowi przeciw radzie PKO BP niż szukaniu nowej posady.Tuż po niedoszłym "strategu" PKO BP z zarządem pożegnały się kolejne dwie osoby. Rezygnację złożyli najbliżsi współpracownicy Podsiadły: wiceprezesi Danuta Demianiuk oraz Kazimierz Małecki. Jednak o ich nowych posadach nic nie słychać. Za to kłopotów z nową pracą nie miał sam Sławomir Skrzypek. Jak wiadomo, w ubiegłym tygodniu został wybrany na prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama