W lipcu 2006 r. toruńska spółka Centernet, której właścicielem jest Roman Karkosik, zapowiedziała, że wystartuje w przetargu na częstotliwości dla telefonii komórkowej GSM. Teraz Mieczysław Halk, prezes kontrolowanego przez tego samego inwestora NFI Midas, ogłasza, że gros pieniędzy z nowej emisji funduszu zostanie przeznaczone na projekt związany z telekomunikacją mobilną. Nie chce jednak zdradzić żadnych szczegółów, w tym także nazwy firmy, która bezpośrednio angażowałaby się w realizację tych zamierzeń.
Zbieżności jest jednak wiele. Projekt Midasa miałby wystartować operacyjnie już w marcu (jeśli KNF zaakceptowałaby wkrótce prospekt emisyjny). Przetarg, w którym udział deklarował Centernet, miał się odbyć na przełomie stycznia i lutego tego roku (teraz wiadomo, że został przesunięty).
Jak powiedział nam Mieczysław Halk, jego firma ma zamiar sprzedawać nowe akcje po cenie zbliżonej do aktualnego kursu Midasa. Nawet gdyby było to 30 zł za papier, Midas ściągnąłby z rynku około 1 mld zł. Na komórkowy projekt przeznaczyłby wówczas okolo 600 mln zł. - Taka suma to z jednej strony dużo, ale z drugiej jednak mało - mówi Michał Mierzwa, analityk DI BRE Banku. Według niego, to zbyt wiele do rozpoczęcia działalności tylko jako wirtualny operator (MVNO). - Dlatego należy sądzić, że fundusz przymierza się do inwestycji w wolne częstotliwości 1800 GHz - mówi analityk. Dodaje, że wkład własny, finansowanie zewnętrzne i ewentulane "kredytowanie" ze strony dostawców infrastruktury pozwoliłoby Midasowi zgromadzić kwotę, która umożliwiłaby rozpoczęcie działalności w największych polskich miastach.
Czy NFI uda się sprzedać 33 mln nowych papierów po około 30 zł za sztukę, jeśli zaproponuje inwestorom sfinansowanie takiego projektu? - Jeśli faktycznie Midas planuje zebrać z rynku blisko 1 mld zł, to kwota faktycznie jest porażająca - mówi anonimowo jeden z zarządzających funduszami. - Osobiście uzależniam ewentualną inwestycję od pełnej informacji ze strony spółki. Generalnie nie jestem zwolennikiem firm Romana Karkosika.
Część pieniędzy z nowej emisji może być przeznaczona na inwestycje w wydobycie ropy w Kazachstanie lub w Afryce. Spółka chciałaby kupić udziały (minimum 25 proc.) w przedsiębiorstwach, które już wydobywają i sprzedają surowiec. Jak mówi Flawiusz Pawluk, analityk DM BZ WBK, w dziedzinie ropy naftowej można zauważyć pewną zmianę trendu. - Rodzi się więc pytanie, czy na takie inwestycje nie jest już trochę za późno - mówi specjalista.