Reklama

Pracujemy równie sprawnie jak nadzór brytyjski

Rozmowa ze Stanisławem Kluzą, przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego

Publikacja: 16.01.2007 08:24

Czy na polskim rynku kapitałowym wciąż często popełniane są przestępstwa?

Stanisław Kluza: Mam świadomość, że w każdym kraju uczestnicy rynku kapitałowego mają pokusę osiągania wyższych korzyści, nawet jeśli nie zawsze byłoby to zgodne z prawem. Wykroczenia, a nawet przestępstwa, popełniane są nie tylko przez drobnych inwestorów, ale również instytucje finansowe. Najświeższym przykładem jest sprawa WGI Domu Maklerskiego.

Jest Pan zadowolony z tego, jak Komisja Nadzoru Finansowego (wcześniej KPWiG) wykrywa przestępstwa?

Jako KNF robimy wszystko, co możemy. Staramy się prowadzić kontrole jak najlepiej, jak najwnikliwiej, co nie znaczy, że zawsze wszystko może zostać zauważone.

Czy w związku z tym planuje Pan jakieś zmiany, szczególnie w nadzorze obrotu giełdowego?

Reklama
Reklama

Chciałbym w większym stopniu wykorzystywać modele matematyczne w wychwytywaniu tzw. sytuacji nietypowych. Dokładna ich analiza usprawniłaby późniejsze kontrole. A to oznacza po prostu wyższą skuteczność.

Czy teraz nie prowadzicie takich badań rynku?

Robimy to, ale na niższym poziomie automatyzacji. Jest dla mnie wyzwaniem zwiększenie efektywności nadzoru w tym obszarze. Chciałbym, żeby takie analizy były wykonywane jeszcze szybciej i częściej.

Kiedy to się stanie?

To bardzo złożone zadanie, zarówno w sensie merytorycznym, jak i organizacyjnym. Mimo złożoności zadania, naszą ambicją jest uzyskanie pierwszych rezultatów jeszcze w tym roku.

Uczestnicy rynku kapitałowego nie są nieskazitelni, jeżeli chodzi o przestrzeganie prawa. Tymczasem taki wniosek można wyciągnąć, patrząc na wyroki sądów - a właściwie ich brak. Czy KNF zdoła to kiedykolwiek zmienić?

Reklama
Reklama

KNF nie ma możliwości ingerencji w niezależność władzy sądowniczej w Polsce. Zatem pewnych rzeczy nie możemy wymuszać czy przyspieszać.

Może nie macie bezpośredniego wpływu na prokuraturę czy sądy. KNF jest jednak organem nadzoru i jej przewodniczący może interweniować np. u osób odpowiedzialnych za działanie wymiaru sprawiedliwości.

To prawda. Są sytuacje aż tak ważne, że rzeczywiście trzeba rozmawiać na tym poziomie.

Prowadzi Pan takie rozmowy?

Miałem spotkanie z Prokuratorem Krajowym Januszem Kaczmarkiem.

Czego dotyczyło?

Reklama
Reklama

Między innymi usprawnienia ścigania przestępstw na rynku finansowym.

Jakie wnioski płyną z tego spotkania?

Rozmowa była konkretna. Wymiar sprawiedliwości coraz bardziej zauważa znaczenie spraw związanych z przestępstwami na rynku finansowym. Ale także dostrzega pewien niedobór sił własnych w szybkim i sprawnym opracowywaniu takich przypadków. One wymagają równie dobrych ekspertów, równie wykwalifikowanej kadry, jak ci, którzy często są po tej drugiej stronie. Zatem poziom złożoności tych spraw jest dzisiaj na pewno przynajmniej drobnym ograniczeniem dla wymiaru sprawiedliwości.

Czy poprzestaje Pan na interwencji u prokuratora Kaczmarka?

Interwencja jest tutaj za mocnym słowem. To było spotkanie robocze. Co do innych podobnych spotkań, to ich potrzeba spotyka się ze zrozumieniem.

Reklama
Reklama

Czy uważa Pan, że obrót akcjami w Polsce powinien być skoncentrowany na jednej platformie obrotu czy na kilku platformach, ale prowadzonych przez jedną spółkę?

Takiego wymogu zdecydowanie nie ma.

Zgadza się, ale chcę poznać opinię nadzorcy. Czy obrót akcjami w Polsce powinien odbywać się tylko na GPW?

Patrząc z punktu widzenia interesu inwestorów, interesu rynku - szybka ocena jest taka, że lepiej by było, gdyby GPW nie miała monopolu. Niemniej obecna silna pozycja GPW bardzo sprzyja rozwojowi rynku.

Jak KNF ocenia pomysł uruchomienia nowego rynku przez GPW. Znacie już szczegóły? Będziecie zatwierdzać jego regulamin.

Reklama
Reklama

Znamy tylko ideę. Nie znamy szczegółów.

Tempo zatwierdzania prospektów emisyjnych i nowych funduszy inwestycyjnych przez Komisję cały czas budzi zastrzeżenia. W tym roku może być z tym jeszcze więcej pracy. Czy Pana urząd sobie z tym poradzi?Jeżeli chodzi o prospekty emisyjne, to tempo jest zawrotne. Nie ma przypadków, żeby z nieuzasadnionych powodów jakiś prospekt był przetrzymywany lub procedura w jakikolwiek sposób się dłużyła. Obecnie nie mamy prospektu, który czeka dłużej niż trzy miesiące. Oczywiście, oprócz sytuacji, kiedy same spółki poprosiły o zawieszenie procedury, bądź sytuacji, kiedy spółka pewnych materiałów nie dostarczyła i cały czas ma z tym problemy - w tym wypadku wina jest ewidentnie po jej stronie.

Ale trzy miesiące to nie jest najkrótszy czas.

To jest bardzo szybko. Szczególnie biorąc pod uwagę to, jak dużo trzeba sprawdzić w prospekcie, ile razy dochodzi do obiegu dokumentów między spółką a Komisją. Moglibyśmy zajmować się na posiedzeniu Komisji prospektami w takiej formie, w jakiej trafiają one do Urzędu. Wtedy jednak dużo z nich nie spełniłoby wymogów i wiele trzeba by odrzucić. Wychodzimy naprzeciw rynkowi i pomagamy spółkom w usuwaniu usterek w prospektach.

Ile prospektów leży obecnie w Komisji?

Reklama
Reklama

Dwadzieścia pięć, z tego jedenaście dotyczy nowych spółek. Praktycznie każdego dnia liczba ta się zmienia.

A jak ocenia Pan tempo zatwierdzania nowych funduszy inwestycyjnych?

Tu jest trochę większy problem, ponieważ w bardzo wielu przypadkach - powiedzmy sobie szczerze -dokumentacja, którą dostajemy, jest słabo przygotowana.

Jak duży to odsetek?

Bardzo istotny.

Połowa?

Więcej niż połowa. Fundusze chyba mają przekonanie, że gdy dostajemy pewien dokument, to bez względu na jego jakość nie wyrzucamy go, tylko nad nim pracujemy, aż będzie spełniał wszystkie wymogi. W efekcie niektóre wnioski rozpatrywane się w czasie adekwatnym do ich jakości.

Fundusze robią jeszcze jedną rzecz, która nam trochę doskwiera. Otóż bardzo chętnie prowadzą rekrutację wśród naszych urzędników. I to też ma konsekwencje dla szybkości naszej pracy. Nowy pracownik, którego musimy zatrudnić, nie pracuje tak szybko, tak sprawnie, jak pracownik, który ma kilka lat doświadczenia.

Czy może Pan podać rażące przykłady niechlujstwa w dokumentach funduszy?

Nie chciałbym, bo musiałbym wskazać konkretny fundusz.

Czy jest szansa, aby prospekty i nowe fundusze były równie szybko zatwierdzane?

Podkreślę to, co już powiedziałem. Moja analiza wskazuje, że zatwierdzanie prospektów to bardzo efektywny i szybki proces. Nad wyraz szybki w stosunku do możliwości, którymi dysponujemy.

Dobra ocena w porównywaniu się do własnych możliwości rynku raczej nie zadowoli.

Bardzo dobrze wypadamy też na tle innych nadzorów.

Na przykład?

Nadzoru brytyjskiego. FSA jest jednym z największych urzędów nadzoru i prospektów wcale szybciej nie rozpatruje.

Na podstawie czego Pan tak twierdzi?

Wymieniamy naszą wiedzę w tym zakresie z urzędami z innych krajów, m.in. z Wielkiej Brytanii.

I z tych konsultacji wynika, że działacie bardzo sprawnie w porównaniu z FSA?

Nie różnimy się, jeżeli chodzi o tempo i skuteczność pracy.

A jeżeli chodzi o fundusze inwestycyjne? Jaki jest średni czas ich zatwierdzania?

Tutaj proces jest wolniejszy, ale jak już powiedziałem, wynika to z naszej woli współpracy z TFI. Poprawa powinna jednak nastąpić. Prowadzimy rekrutację. Część osób, która kiedyś odeszła z urzędu, zabiega o powrót.

Trochę trudno mi uwierzyć w to, że ludzie, którzy pracują w funduszach - przecież to są profesjonaliści - nie uczą się na błędach i konsekwentnie dostarczają niechlujne wnioski. Z drugiej strony, aż dziw bierze, że macie tyle cierpliwości. Może jednak warto kilka wniosków odrzucić, żeby dać nauczkę?

Niech powie to sam rynek. To z pewnością przyspieszyłoby naszą pracę.

Nie dość, że dynamicznie rośnie rynek wtórny GPW, to jeszcze na nowym rynku, według prezesa giełdy Ludwika Sobolewskiego, do końca 2008 r. Może być notowanych kilkadziesiąt spółek. Prawdopodobnie kilkadziesiąt mało płynnych spółek, podatnych na manipulację kursem. Czy KNF nie Mamy świadomość, że na giełdę będzie wchodzić coraz więcej spółek z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, ale nie wyciągamy z tego zbyt daleko idących wniosków, jeżeli chodzi o płynność czy problemy związane z nadzorem. Jest możliwość sprawowania dobrego i skutecznego nadzoru nad rynkiem zbudowanym z małych i średnich spółek. To nie jest problem.

Z trudem posuwa się do przodu sprawa WGI. Czy KNF jeszcze coś robi w tej sprawie?

Komisja zrobiła bardzo dużo w tej sprawie.

Co zrobiła, to wiadomo. Proszę powiedzieć, jakie jeszcze działania prowadzi. Czy inwestorzy mają szansę na odszkodowania z systemu rekompensat dla klientów domów maklerskich?

Działanie systemu rekompensat nadzoruje Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. My, choć nie mamy w tym przypadku uprawnień, to jednak podpowiadamy KDPW, jaką ścieżką można pójść.

KDPW stawia sprawę jasno. Syndyk WGI ma przygotować listę inwestorów uprawnionych do

rekompensat. Nie ma listy - nie ma wypłat. Pana poprzednik w KPWiG zapewniał, że wszystkim inwestorom należą się rekompensaty - no, może oprócz tych, którzy mogli prowadzić jakieś nielegalne działania pod przykrywką rachunków. Tymczasem od upadłości minęło pół roku i o wypłatach cisza.

Nie ominiemy syndyka ani KDPW. Monitorujemy sprawę. Nie mamy żadnego narzędzia prawnego, które pozwoliłoby nam pójść dalej. To nie jest kwestia tego, że my już nie chcemy nic więcej w tej sprawie zrobić. My chcemy i robimy naprawdę wszystko, co się da.

Czy ten brak narzędzi nie obnaża słabości Komisji?

Nie. To nie jest kwestia słabości, to jest kwestia rozłączności władz w Polsce. Różne organy i urzędy mają swoje, precyzyjnie zdefiniowane, kompetencje. Jeżeli na jednym obszarze sprawa została zakończona, to przechodzi ona na inny obszar kompetencji i tam się dalej toczy.

Jak KNF ocenia udział KDPW w całym procesie - nazwijmy go procesem dochodzenia do wypłat rekompensat?

Za wcześnie na ocenę - możemy oceniać tylko po efektach.

Sprawujecie nadzór nad Krajowym Depozytem. Możecie ocenić, czy działa należycie.

W zakresie kompetencji nadzorczych KNF nad KDPW nie znajdujemy uchybień.

Kiedy dojdzie do wypłat rekompensat?

To pytanie do syndyka i KDPW.

Jest Pan zwolennikiem miękkich regulacji, czyli kodeksów etyki i dobrych praktyk. Kto, Pana zdaniem, powinien je jeszcze wprowadzić?

Na przykład, maklerzy i doradcy. Oczekujemy, że środowisko to wypracuje standardy postępowania, chociażby w przypadku budowania księgi popytu na akcje. Drugim przykładem jest kwestia pośredników finansowych. Zyskują oni coraz poważniejszy udział w mechanizmie funkcjonowania rynku finansowego. I dlatego warto, aby to środowisko przygotowało pewne własne standardy postępowania.

Uważa Pan, że SKOK-i powinny być objęte nadzorem KNF?

Tak. Uważam jednak, że w tym procesie bardzo ważną kwestią jest zachowanie pewnej kolejności działań. Nie można dopuścić do tego, aby najpierw powstała regulacja, a później dopiero dochodziło do konsultacji. Ministerstwo Finansów, pracując nad tą regulacją, musi nawiązać roboczy kontakt z kasami spółdzielczymi.

Jestem zwolennikiem nadzoru adekwatnego. Po pierwsze, SKOK-i są zbyt dużym uczestnikiem sektora finansowego, aby ich działalność pozostawała poza nadzorem zintegrowanym. Z drugiej strony, mają miejsce istotne różnice w sposobie i zakresie funkcjonowania SKOK-ów, banków spółdzielczych i dużych banków komercyjnych. Różnice te należy uwzględnić przy konstruowaniu norm ostrożnościowych i sposobu sprawowania nadzoru nad działalnością SKOK-ów.

Przeprowadziłem już ze SKOK-ami krótką rozmowę na ten temat i odniosłem wrażenie, że nie są one negatywnie nastawione do tego, by objąć je nadzorem.

Kiedy mogłoby dojść do włączenia SKOK-ów pod nadzór KNF?

Istnieją, moim zdaniem, duże szanse na to, aby sprawny proces legislacyjny - uwzględniający skalę problemu, rozmiar rynku, komplikacje prawne - został przeprowadzony Czyli dość szybko.

Gdy odchodziłem z Ministerstwa Finansów, była przygotowana analiza, która omawiała wszystkie różnice między SKOK-ami, bankami spółdzielczymi i bankami komercyjnymi. Powstał wtedy zbiór rekomendacji wskazujących, w jaki sposób objęcie SKOK-ów nadzorem mogłoby zostać przeprowadzone. Te materiały przekazałem osobiście mojej następczyni, czyli premier Zycie Gilowskiej.

Czy jeszcze jakieś inne obszary działalności powinny być objęte nadzorem KNF?

Tak, np. pośrednictwo kredytowe i doradztwo finansowe.

Ochrona klientów instytucji finansowych - zapowiada Pan zmiany w tym obszarze. Co dokładnie może się zmienić?

Chodzi o kolejny krok do przodu. Zamierzamy doskonalić nasze doświadczenia w tym obszarze.

Czy to oznacza, że dotychczasowa ochrona klientów instytucji finansowych była niedostateczna?

Tak. Oceniam, że mogła być znacząco lepsza. Ochronę konsumentów trzeba podzielić na część bierną i czynną. O biernej mówimy wtedy, gdy klienci, korzystając z usług finansowych, zostaną np. oszukani i kierują skargę do nadzoru. Czynna polega natomiast na tym, że klient lepiej wyedukowany sam jest w stanie bardziej świadomie korzystać z usług finansowych, zabezpieczyć się przed nieuczciwością w obszarze usług finansowych i rzadziej staje się ofiarą nieuczciwych praktyk.

U podstaw biernej ochrony klienta powinna być dokładniejsza analiza asymetrii w sprawności działania instytucji, która świadczy usługę względem klienta. Według naszych ocen, dziś największa asymetria ma miejsce w obszarze usług ubezpieczeniowych.

Dziękuję za rozmowę.

fot. Andrzej Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama