Początek roku okazał się kiepski dla polskiej waluty. W I połowie stycznia złoty wyraźnie stracił na wartości zarówno względem dolara, jak i euro.
Według wielu komentarzy, impulsem dla rynku stało się ogłoszenie nazwiska kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Sławomirowi Skrzypkowi zarzuca się, że nie ma doświadczenia zawodowego w bankowości centralnej ani dorobku naukowego poświęconego zagadnieniom polityki pieniężnej. Co więcej, postrzegany jest jako bliski współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Trudno zatem dziwić się, że jego kandydatura wzbudziła zastrzeżenia i niepokój inwestorów. Wydaje się jednak, że jej ogłoszenie nie było główną przyczyną wyprzedaży złotego.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że pierwsze dni stycznia przyniosły osłabienie nie tylko złotego, ale także czeskiej i słowackiej korony oraz węgierskiego forinta. Oczywiście, z punktu widzenia instytucjonalnych inwestorów zagranicznych, wszystkie te kraje stanowią jeden obszar lokowania kapitału, a zatem pogorszenie klimatu w jednym z nich może negatywnie wpływać na kursy walut pozostałych. Znamienny wydaje się jednak fakt, że osłabienie walut krajów naszego regionu przebiegało równolegle do umocnienia amerykańskiego dolara na rynkach światowych. Kurs EUR/USD po nieudanej próbie przebicia technicznej linii oporu na poziomie 1,3300 i publikacji serii lepszych od oczekiwań danych w Stanach Zjednoczomych zniżkował (z jednodniową przerwą) przez sześć kolejnych sesji, osiągając okolice 1,2875.
Przypomnieć w tym momencie należy wyraźną zależność pomiędzy ruchami wspomnianej pary walut a sytuacją na rynkach walutowych w naszym regionie, jaka widoczna była w IV kwartale 2006 roku. Po silnej aprecjacji lokalnych walut w październiku i listopadzie, postępującej równolegle do osłabienia dolara na rynkach światowych (EUR/USD zanotował w tym okresie wzrost z 1,2480 do 1,3350), w grudniu popyt na nie wyraźnie osłabł. W tym samym czasie wzrost EUR/USD został powstrzymany i kurs znalazł się w trendzie bocznym w przedziale 1,31-1,33. Wydaje się zatem, że kierunek ruchu tej walutowej można traktować jako pewien wyznacznik zmian zaangażowania inwestorów na rynkach wschodzących. Opierając się na tej zależności, można postawić tezę, że osłabienie złotego z początku stycznia związane było głównie z globalną poprawą sentymentu dla dolara, co z kolei wynikało przede wszystkim ze zmiany oczekiwań odnośnie do kształtu polityki pieniężnej w USA w I połowie 2007 roku.
Niepokój wywołany kandydaturą S. Skrzypka mógł być zatem co najwyżej katalizatorem, sprzyjającym pogłębieniu korekty. Trudno bowiem przypuszczać, aby to wyprzedaż walut krajów rozwijających się stała za umocnieniem dolara - kierunek oddziaływania jest w tym przypadku raczej odwrotny.