Ministerstwo skarbu zapewniło wczoraj związkowców z energetycznej Solidarności, że rząd spełni ich żądania. Oznacza to, że zasady postępowania z akcjami pracowniczymi w tym sektorze zostaną określone ustawowo. Nie znika jednak problem strajku, którym zagrozili pracownicy spółek, które wejdą w skład Polskiej Grupy Energetycznej.
Jeden wielki bałagan
Protesty związkowców zaczęły się po tym, gdy rząd podjął decyzję o wniesieniu do utworzonej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne spółki celowej PGE Energia udziałów w ośmiu spółkach dystrybucyjnych i Zespole Elektrowni Dolna Odra. Krok ten rozpoczął konsolidację PGE. Tyle że kiedy państwowe spółki poddawane są takim przekształceniom, ich załogom należą się pakiety akcji pracowniczych. A zasady ich przydziału miały zostać określone przed rozpoczęciem konsolidacji. Związkowcy zostali o tym zapewnieni przez MG i resort skarbu.
Ponieważ jednak do uzgodnień w sprawie akcji nie doszło, związkowcy ogłosili, że złamano zasady dialogu społecznego i pod groźbą strajku zażądali od rządu, aby ten wycofał się ze swojej decyzji. Najbardziej dostało się od nich resortowi gospodarki, w którym energetyką zajmuje się wiceminister Tomasz Wilczak. Ma on zostać zdymisjonowany. To właśnie na wniosek MG resort skarbu, a później cały rząd, zatwierdził decyzję o rozpoczęciu konsolidacji 29 grudnia. Resort gospodarki opublikował wczoraj projekt ustawy, określającej zasady nabywania przez pracowników prawa do wymiany walorów pracowniczych na akcje spółek powstałych w wyniku zmian organizacyjnych w elektroenergetyce. Jeżeli chodzi o PGE, to w ustawie jest specjalny zapis, mówiący, że możliwość wymiany udziałów w spółkach parterowych (ZEDO, dystrybucja i BOT) na akcje całego holdingu pojawi się dopiero wtedy, gdy PGE Energia zostanie wniesiona do PSE.
Nie wszyscy zadowoleni