Warszawa ma duże szanse, by wyrosnąć na wiodący rynek giełdowy w Europie Środkowo-Wschodniej. - Duży potencjał polskiej gospodarki jednak nie wystarczy, żeby spełnić te aspiracje. Ważne są również odpowiednie regulacje, które będą przyciągać na giełdę inwestorów i emitentów - uważa Ludwik Sobolewski, prezes GPW. - Rynek, który ma międzynarodowe ambicje, musi starać się o zagraniczne spółki, które chcą być na nim notowane - uważa Atilla Szalay-Berzeviczy, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Budapeszcie.
Przyjdą emitenci z regionu
Czeski makler Patria rozmawia z pięcioma spółkami, które chcą wejść na giełdę. Inni czescy brokerzy twierdzą, że najwięcej zleceń ma jednak CA IB. - Negocjujemy z ponad dziesięcioma firmami, które rozważają możliwość debiutu - mówi "Parkietowi" Andrea Ferancova, partner w czeskim banku inwestycyjnym Wood.
Petr Koblic, prezes giełdy w Pradze (PSE), szacuje jednak, że w pierwszym półroczu na jego parkiet trafi 5-6 spółek. - Rok temu, kiedy przewidziałem, że pojawią się trzej debiutanci, nie pomyliłem się - mówi.
Część firm, które wejdą w tym roku na rynek w Pradze, może przeprowadzić emisję również w Warszawie. - Cieszę się, że mają takie plany - mówi Koblic. Zaznacza jednak, że w przypadku Pegasa i CEZ-u, które w ubiegłym roku pojawiły się na GPW, 90 proc. obrotu ich akcjami odbywa się w Czechach. Nie boi się więc tego, że jego giełda straci płynność na rzecz Warszawy.