Resort skarbu przedstawił listę firm, które zamierza wprowadzić na giełdę. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się całkiem fajne - kilkanaście spółek, których łączna wartość księgowa sięga ok. 6 mld zł. Jednak przy dokładniejszym oglądzie widać, że resort skarbu się nie wysilił. Z tych sześciu miliardów aż dwa wypracuje KGHM. Imponująca jest oferta LOT-u, której wartość księgowa to 1,7 mld zł, ale potem - już długo, długo nic.
Na dodatek niektórych spółek na liście resortu skarbu po prostu nie ma. Gdzie się podziała energetyka? Skarb Państwa do spółki z Ministerstwem Gospodarki prowadzi wielkie boje o to, aby zdążyć na czas z konsolidacją spółek energetycznych w cztery wielkie grupy, ale żadnej z nich nie ma liście firm, które trafią na warszawską giełdź. Czyżby brak wiary w konsolidację czy też organiczna niechęć do oddania innym choć kilku głosów na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy?
I jeszcze jedno - resort przedstawił nam plan debiutów na lata 2007-2010. W 2009 roku będziemy mieli wybory parlamentarne, które może wygrać ktoś inny niż "PiS z przystawkami" i plan kompletnie się zdezaktualizuje.
Czy resort zdąży przed tą datą z debiutami? A może nie? I wówczas usłyszymy to samo, co ostatnio, gdy pytaliśmy o rozwiązanie konfliktu między MSP a Eureko. Ponad pół roku temu Ministerstwo Skarbu Państwa deklarowało, że w ciągu 6-12 miesięcy rozwiąże spór o PZU. Pytany ostatnio o to, jak ocenia fakt, że przez pół roku konfliktu nie udało się rozwiązać, minister skarbu Wojciech Jasiński powiedział: "No to przestrzeliliśmy".