Węgierski rząd opracował poprawkę do ustawy o banku centralnym, której celem jest zwiększenie jego niezależności. Przygotowywanie tych przepisów właśnie teraz związane jest ze zbliżającą się zmianą na stanowisku szefa banku.
- Rząd zatwierdził na piątkowym posiedzeniu projekt ustawy opracowany przez Ministerstwo Finansów w porozumieniu z bankiem centralnym i konsultowany z Europejskim Bankiem Centralnym - poinformował Ferenc Pichler, rzecznik ministerstwa. Do parlamentu projekt trafi wkrótce.
Węgry chcą zmienić ustawę, gdyż z końcem lutego kończy się kadencja obecnego prezesa banku centralnego Zsigmonda Jaraia. Premier Ferenc Gyurcsany wielokrotnie krytykował jego politykę pieniężną, a teraz ma wyznaczyć jego następcę.
Obecna inicjatywa ustawodawcza rządu wygląda więc, zdaniem analityków, na ucieczkę do przodu. Premier chce na czele banku postawić swojego człowieka, a jednocześnie formalnie zwiększyć jego niezależność. - To dobre taktyczne posunięcie, które powinno zmniejszyć nerwowość na rynku związaną ze zbliżającą się nominacją nowego szefa banku centralnego - uważa Rafella Tenconi z londyńskiego biura Dresdner Kleinwort. - Uchwalenie nowej ustawy może zrównoważyć pewne niespodziewane wydarzenia w najbliższej przyszłości. Mogą one być związane z zaskakującą nominacją - dodaje Tenconi.
Jednak bez względu na to, kto zostanie szefem banku centralnego, czekają go trudne zadania. Stopa inflacji i tak już najwyższa od dwóch lat, może wkrótce po raz pierwszy od 2001 r. przekroczyć 10 proc. Zsigmond Jarai na piątkowej konferencji w Budapeszcie nie ukrywał, co, jego zdaniem, jest przyczyną tak szybkiego wzrostu cen. - Konsekwencją surowych posunięć rządowych jest bardzo szybki wzrost cen. Obawiam się, że dwucyfrową inflację będziemy mieli już za miesiąc - powiedział szef węgierskiego banku centralnego.