Miliarder Francois Pinault, znany głównie z działalności w sektorze mody i dóbr luksusowych, nie będzie się starać o przejęcie energetyczno-wodociągowej firmy Suez. Poinformował o tym dzień po ulokowaniu miliarda euro w 5,1 proc. akcji firmy budowlanej Vinci.
Przyjaciel prezydenta Jacques?a Chiraca miał mu pomóc w ochronieniu Suezu przed zagranicznym kapitałem. Firmą, a zwłaszcza jej belgijską jednostką Electrabel, interesował się włoski Enel. Pierwotny plan obrony przed Enelem zakładał połączenie Suezu z państwowym koncernem Gaz de France. Gdy jednak okazało się, że z powodów prawnych podpisanie umowy o fuzji będzie możliwe najwcześniej latem tego roku, do akcji wkroczył Pinault. Media spekulowały, że 70-letni miliarder jest gotów wyłożyć na akcje Suezu 70 miliardów euro. Pisano o możliwym późniejszym podziale francusko-belgijskiej firmy i przekazaniu części jej aktywów Gaz de France.
- W obecnej sytuacji nie będzie żadnej oferty, ale zostawiamy sobie wszystkie możliwości - poinformowała Anne-France Malrieu, rzeczniczka Artemisu, firmy inwestycyjnej Pinaulta. Za powód uznano dużą zmienność notowań akcji Suezu - ostatnio mocno rosły i prawdopodobnie okazały się po prostu za drogie.
Miliarder nie czekał więc z ogłoszeniem decyzji do 2 lutego, do kiedy czas na sprecyzowanie warunków oferty na Suez dał mu francuski nadzór finansowy (AMF). Pinault nie będzie mógł ponowić zamiaru przejęcia firmy przez pół roku, bo tak wynika z przepisów prawa we Francji.
Bloomberg